Nie wierzę, że ostatni raz coś tutaj napisałam aż 8 miesięcy temu!!!! Strasznie dużo się przez ten czas wydarzyło: wiele wyjazdów, zmian rodziny (aktualnie jestem już u czwartej), rozstań, ale też i nowych znajomości. Kilka razy nawet próbowałam pisać posta, jednak najczęściej z braku czasu, nie kończyłam ich. Są jednak zapisane w kopiach roboczych i mam nadzieję do nich wrócić (btw. na świetny pomysł wpadł Adam, który publikował o czym chciałby napisać, ale już po powrocie do Polski!)
Teraz jednak chciałabym się skupić na moich ostatnich wakacjach na Hawajach. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jeszcze tydzień temu skakałam ze spadochronem z wysokości ponad 4,5 km, nurkowałam z rekinami, chodziłam nielegalnymi szlakami (na których ginęli ludzie!), spacerowałam po Waikiki Beach, czy uprawiałam snorkeling w Hanauma Bay, uznaną za najlepszą plaże USA roku 2016!
Dzień 1. Sobota, 10.03.2017
Po prawie dziesięciu godzinach w samolocie i dziewięciu czekania na lotnisku w Oakland, w końcu o godzinie 13 udało mi się wylądować na lotnisku w Honolulu. Sam lot nie obył się bez przygód! Podczas pierwszego lotu musieliśmy wracać na lotnisko z powodów zdrowotnych jednego z pasażerów. Siedziałam na samym końcu samolotu, a pechowy pasażer siedział na samym przodzie, więc do końca nie wiem co się stało, ale plotka głosiła, że dostał zawał. Karetka wjechała na płytę i wynieśli go/ją prosto do karetki. Drugi lot był najlepszym lotem jak do tej pory! Polecam Hawaiian Airlines! Dostałam całkiem smaczne śniadanko, snacka (Hawajskie chipsy), samolot był bardzo czysty, lot BARDZO łagodny, a piloci niesamowicie przyjaźni. Polataliśmy chwilę nad San Francisco, a pilot mówił nam gdzie co jest. I tak przeleciałam zaraz obok Alcatraz oraz nad Golden Gate Bridge! Zapewne dla osób mieszkających w San Francisco nie jest to niczym nadzwyczajnym, ale na mnie, osoby marzącej o Kalifornii a ciągle nie będącej tam dłużej niż 9 godzin w nocy na lotnisku, zrobiło to ogromne wrażenie!
| Downtown San Francisco |
| Część Alcatraz i Golden Gate! |
| Alcatraz i Downtown San Francisco |
| Lecieliśmy zaraz nad Golden Gate Bridge! |
Jednak wracając do Honolulu. O godzinie 13:15, Monika - moja towarzyszka hawajskiej podróży, która wylądowała kilka godzin przede mną; i Magda - która jest au pair na Hawajach u wspaniałej rodziny; odebrały mnie z lotniska i pojechałyśmy na pierwszy hike - Manoa Falls Trail.
Jest to ulubiony szlak Obamy, bardzo popularny wśród turystów. Lekki spacer po lesie w przepięknej scenerii. Zaraz przy wejściu na szlak znajduje się parking za który trzeba zapłacić 5-10$, jednak my zdecydowałyśmy się zaoszczędzić te pieniądze i zostawić samochód na ulicy, około 10 minut marszu od wejścia. Da się bliżej, ale nie udało nam się nic wcześniej znaleźć. Kąpiel w wodospadzie (z tego co mi wiadomo) nie jest zakazana, ale mało ludzi to robi. My widziałyśmy tylko jednego śmiałka poza nami. Najprawdopodobniej było to spowodowane bakteriami Leptospirosis (przenoszona przez myszy i szczury na całych Hawajach, objawy podobne jak w przypadku grypy), które ponoć tam są lub mało przyjaznego, kamienistego i śliskiego podłoża. Ja o bakteriach nic wcześniej nie wiedziałam, wykąpałam się (tylko nogi) i przeżyłam :)
W czerwcu 2016 roku uczeń jednego z liceum w Honolulu spadł ze szczytu wodospadu (nie wiem jak on tam wszedł!) i zginął...
Długość szlaku: 1,6 mili (2,5km)
Wysokość wodospadu: 150 feet (45m)
Ile czasu zaplanować: Nam zajęło to około 1,5 godziny, ale nie śpieszyłyśmy się, wykąpałyśmy w wodospadzie i robiłyśmy zdjęcia.
Poziom trudności: Łatwy. Widziałam tam spacerujące dzieci i nie miałabym problemu zabrać swojego dziecka tam (gdybym takowe posiadała).
Koszt: 0$
Warto się przejść, ale szlak nie powala z nóg. Późniejsze nasze wyprawy były dużo ciekawsze, ale również trudniejsze.
Kolejnym punktem tego dnia było The Kaniakapupu Ruins, czyli ruiny letniego pałacu króla Kamehamehy III i królowej Kalamy z 1842 roku. Jest to miejsce święte Hawajczyków i należy przebywać w tym miejscu w ciszy i okazać szacunek. Szlak ten został zamknięty i teoretycznie nie można tam wchodzić (właśnie ze względu na to, że wielu turystów chodziło po ruinach, czy po nich pisało). Czytałam dużo wypowiedzi lokalnych ludzi o tym, że czasem łapią tam turystów i można dostać wysoki mandat, ale to tylko za nieokazanie szacunku miejscu. Niestety nawet jak my tam byłyśmy to spotkałyśmy 2 dziewczyny robiące sobie sesję na murach, przyjmując najdziwniejsze pozycje. Zdenerwowały mnie i nawet zdjęć za dużo nie zrobiłam :(
![]() |
| Zdjęcie z Internetu, ale dokładnie tak samo wyglądały ruiny jak ja tam byłam |
| To już nie jest z Internetu :) |
Szlak w ogóle nie jest oznaczony (w końcu jest nielegalny), ale google maps całkiem dobrze pokazuje jego lokalizacje. My po zaparkowaniu samochodu spotkałyśmy parę (lub syna z mamą) która twierdziła, że mniej więcej wiedzą jak iść. Zdecydowałyśmy się więc do nich przyłączyć. Szli w zupełnie drugą stronę niż wskazywała mapa i skończyliśmy z małymi dzikami po środku lasu. Jak ktoś nie wychował się w mieście ten wie, że jak są małe, to matka jest gdzieś w pobliżu i zrobi wszystko aby je obronić. Wróciliśmy do samochodów i poszliśmy w drugą stronę. Tam natknęliśmy się na rodzinę wychodzącą z lasu i spytaliśmy ich czy znają drogę. Akurat stamtąd wracali, więc dali nam wskazówki. Sprawdziliśmy też na youtube jak powinniśmy iść (polecam podczas wszystkich hike'ów na Hawajach obczaić filmy użytkownika: NOT so good hikers). "Wędrówka" trwała może 10 minut po płaskim terenie. Ruiny nie robią większego wrażenia, no ale w końcu tu o historię i tradycję chodzi :)
Około 15 minut od ruin znajduje się nieduży wodospad. Prowadzi do niego normalna droga, jednak my ją przeoczyłyśmy i szłyśmy "na ślepo" poszukując delikatnie wydeptanych ścieżek po lesie i nasłuchując, z której strony słyszymy wodospad... Pozostawię to bez dodatkowego komentarza. Przynajmniej wróciłyśmy normalną trasą!
Długość szlaku: 0,75 mili (1,2km) - chociaż gdybym nie sprawdziła, to bym powiedziała, że to może pół kilometra było... Myślę, że źródła podają długość do wodospadu, a nie tylko do samych ruin
Ile czasu zaplanować: 30 minut na Kaniakapupu ruins; 50-60 minut jeżeli planujemy ruiny i wodospad.
Poziom trudności: Bardzo łatwy. Podobnie jak przy pierwszej wędrówce, widziałam tam spacerujące dzieci, co nie było dla mnie niczym dziwnym.
Koszt: 0$
Na ten dzień zaplanowany był jeszcze jeden hike - Pali Puka. Na szczęście nawet go się nie podjęłyśmy, bo byłyśmy zmęczone po podróży. Pali puka to niebezpieczny szlak, na który potrzeba pół dnia, wypoczętego organizmu oraz na prawdę dobrej, bezwietrznej pogody (nie jedna osoba już tam zginęła!). Zamiast tego pojechałyśmy do Chinatown w Honolulu i zrobiłyśmy zakupy w Walmarcie (parking free tylko w weekendy), żeby nie wyjeść rodzinie Magdy pół lodówki.
Plan był, żeby opisać dwa lub trzy pierwsze dni, ale i tak już długi post wyszedł. Mam nadzieję, że zapał mi nie zniknie i niedługo napiszę kolejną notkę!
A.
PS. Przepraszam za nieprzerobienie zdjęć, ale wtedy do końca posta bym zapewne nie dotarła, a Hawaje są tak piękne, że żadnych filtrów nie potrzebują :)
