czwartek, 24 września 2015

Już jestem w USA!

Post miałam wstawić w niedzielę, czyli dzień przed wylotem. Miał być o prezentach i pakowaniu. Nie wyszło... Dlatego teraz będzie większy miks - pożegnania, prezenty, pakowanie i szkolenie, na którym aktualnie jestem i które kończy się jutro. Już jutro wieczorem zobaczę moją Host Rodzinkę! Mam nadzieję, że mnie nie zawiodą i będą tak wspaniali jak są do tej pory :)

Pożegnania

Z Teneryfy do Polski wróciłam tylko na 10 dni, które zleciały niesamowicie szybko! W piątek zorganizowałam imprezę, na której poinformowałam rodzinkę, że za 3 dni - w poniedziałek, wylatuję do Stanów. Przez weekend zrobiłam ostatnie zakupy, pakowanie (parokrotne, bo nie mogłam się zmieścić w limicie kilogramów) i kolejne pożegnania. Resztę poinformowałam telefonicznie, albo dowiedzieli się z fb jak już byłam w NYC. 

Prezenty

Kupiłam sporo prezentów, z których ostatecznie mało wzięłam. Miały być 3 ptasie mleczka, 2 opakowania śliwek w czekoladzie, krówki, michałki, Prince polo, polski miód, wino z Teneryfy,…. Ostatecznie zabrałam jedno ptasie mleczko, jedne śliwki, kilka Prince polo i wymieszaną paczuszkę z krówkami i michałkami. Poza znacznie zredukowanymi słodyczami, mam dla Host Rodziny jeszcze: album o Polsce, 100 najlepszych przepisów tradycyjnej polskiej kuchni, bajki po polsku i angielsku, płyta z muzyką klasyczną polskich kompozytorów, film „Ida”, notesik z Teneryfy, karty „Piotruś” w wersji polskiej, kredki Bambino, maskotka rekin, gra „Dobble”, makieta wulkanu (do zrobienia samemu). Może się wydawać, że Młody dostanie sporo prezentów, ale dwie ostatnie pozycje otrzyma dopiero na urodziny, które ma 10 dni po moim przyjeździe. Wolałam zabrać coś fajnego z Polski, niż latać tam i na szybko kupować byle co.  
(Raczej) prezenty urodzinowe dla Młodego

Prezenty powitalne dla Młodego

Wino, kremy z Kanarów i miód (którego nie ma na zdjęciu) niestety zostawiłam w Polsce, bo walizka była za ciężka :(

Płyty z muzyką i "Ida"

Książka kucharska tradycyjnej polskiej kuchni

Album o Polsce i bajki po polsku i po angielsku

 Pakowanie


Poza prezentami (które zajęły pół walizki) spakowałam jeszcze leki (sporo, na niemal każdą przypadłość), aparat, kosmetyki na pierwsze dni, książki: „Ameryka po KaWałku” (świetna!) do angielskiego, hiszpańskiego i przewodniki ; no i oczywiście ciuchy (mało, ale na każdą porę roku) i 2 pary butów (na jesień/zimę i baleriny). Przydałoby się 5 kg więcej w walizce, ale przynajmniej zrobiłam porządną selekcję i wiem, że wszystko co mam faktycznie będę używać.

Szkolenie

W poniedziałek o 12:20 miałam samolot z Warszawy do Nowego Jorku. Leciało ze mną 8 innych dziewczyn, ale siedziałyśmy porozrzucane po samolocie. Na szkoleniu doszły jeszcze dwie - jedna przyleciała dzień wcześniej, bo miała szkolenie z jazdy samochodem po USA, a druga leciała z Berlina. Także było Nas sporo, aż sama prowadząca się zdziwiła.

Szkolenie - super. Nie wiem jak jest w innych agencjach, ale w APiA bardzo mi się podobało. Wiem, że opinie są podzielone i każdy ma inne odczucia. Tylko tyłek mnie boli od ciągłego siedzenia i zajęcia mogły by być w sali gdzie są okna, ale nie jest najgorzej. Prowadząca - Jode, jest świetną babeczką. Ma ogromne doświadczenie i w ciekawy sposób przekazuje to co wie. 

W poniedziałek po przyjeździe do hotelu spotkała mnie bardzo miła niespodzianka - wycieczka po NYC opłacona przez Hostów! Zdziwiłam się, ponieważ będę mieszkała blisko Nowego Jorku i sami mówili, że na pewno czasem będę sobie tam jeździć na weekend. Ale było to bardzo miłe z ich strony. 
Po dotarciu do  pokoju (który dzieliła z dwiema bardzo sympatycznymi dziewczynami: drugą Polką i Brazylijką) tak jak prosili napisałam im że już doleciałam i wszystko jest ok oraz że dziękuję za wykupienie mi wycieczki. Około 15 minut po wysłaniu maila zadzwonił hotelowy telefon i pogadałam z Hostką. Spytała, czy czegoś potrzebuję i powiedziała, że chciała żebym pojechała na wycieczkę, by poczuć klimat Stanów. Rzeczywiście tak było - dopiero w Nowym Jorku zrozumiałam, że mój rok jako au pair już się zaczął!


67 piętro

69 piętro - widok na Central Park

Time square! Mniejszy niż się spodziewałam, ale ilość reklam powala z nóg. 


M & M's World

Statua wolności! Niestety tylko z daleka... 

Widok na New Jersey
Do Nowego Jorku na pewno jeszcze wrócę. Na początku "szału nie było", ale na Manhatanie... było niesamowicie! Jednak w 4 czy 5 godzin da się zobaczyć bardzo mało, dlatego już planuję, aby niedługo wybrać się tam na weekend :)

niedziela, 13 września 2015

Au pair - kontakt z Host Family + Bilet

Cześć!
Od przedwczoraj jestem w Polsce, a wczoraj dostałam bilet do Nowego Jorku! AuPair in America ma idealne wyczucie czasu, bo akurat zmagam się z pokanaryjską depresją, więc tak miła wiadomość poprawiła mi humor i sprawiła, że zaczęłam znowu myśleć o USA. Brzmi dziwnie, że zapomniałam o wyjeździe? Zero stresu, przeżywania, planowania, itd. Zazwyczaj wszyscy ekscytują się wyjazdem, a ja nie. Ekscytacja była w maju i czerwcu. Późnej wyjechałam i... po prostu żyłam latem i starałam się maksymalnie wykorzystać Teneryfę. Teraz tęsknię za ludźmi (których pewnie już nigdy więcej nie zobaczę), pogodą, atmosferą, pracą i za całą resztą. No może poza karaluchami.... Ich to mi akurat nie brakuje!

Kontakt z Host Rodziną mam specyficzny. Znaleźliśmy się w maju i szybko "zaiskrzyło". Powiedzieliśmy sobie "tak", szybkie załatwianie papierów, rozmowa o wizę i wyjechałam. Na Teneryfie Internet miałam tylko w miejscu pracy, przez co w wolnym czasie wolałam tam nie siedzieć, jeżeli nie było takiej konieczności. Umówiliśmy się pare razy na Skypa, ale zawsze było to w środku nocy (u mnie), przez co nie rozmawialiśmy za długo, ale przynajmniej konkretnie. Powymienialiśmy się zdjęciami, powysyłaliśmy maile i tak zleciały 4 miesiące.

Moje przedwyjazdowe wrażenia o Host Rodzince:
Hostka - uwielbiam kobietę! Mimo, że jest mega zakręcona, szalona i ma problemy z liczeniem (różnicy godzin), to jest dobrze zorganizowana i punktualna. Bardzo pozytywna osoba, która zawsze uśmiecha się od ucha do ucha. Raz spóźniła się ok. 10 minut na rozmowę, ale napisała mi maila że się spóźni. Później wielokrotnie przepraszała za spóźnienie tłumacząc, że Młody spadł ze schodów i mu krew leciała, więc musiała się nim zająć. Nie wiem jak w ogóle mogła pomyśleć, że mogę mieć do niej pretensje za takie spóźnienie!

Host - najsłabiej go znam z całej rodziny. Tylko parę razy z nim rozmawiałam. Pozytywny (i podobnie jak Hostka - zakręcony) człowiek. Za każdym razem jak rozmawiałyśmy to pytał mnie się jak tam na Galapagos.... Najważniejsze, że pamiętał że jestem Polką :) 

Młody - wulkan energii. Przemądrzały i trochę pyskaty rozgadany chłopiec. Muszę uważać na początku, aby nie pozwolić mu za dużo, bo ciężko mi będzie później naprawić ten błąd. Jednak nie ma on samych wad. Ba! Zdecydowanie więcej ma zalet. Kochany, troskliwy, ambitny, bystry, umie dążyć do postawionych sobie celów. Oboje mamy silne charaktery, dzięki czemu sądzę, że fajnie nam będzie ze sobą (na pewno nuda nam nie grozi!).

Zdaję sobie sprawę, że moi Host Rodzice są bardzo zajęci - nie ukrywali tego przede mną. Host wyjeżdża do pracy po 5 rano, a wraca (najwcześniej) ok.19, a Hostka czasem wyjeżdża na drugi koniec USA w poniedziałek rano i wraca w piątek wieczorem. Ale nie przeszkadza mi to w ogóle. Mają ogromny szacunek do au pair. Co prawda będę dopiero ich drugą, a aktualna była przez rok, ale po sposobie mówienia i rzeczach jakie mi zapewniają, abym dobrze się czuła, uważam że wiedzą o co chodzi w programie i wcale nie szukają taniej siły roboczej. Na ten moment nie żałuję decyzji i jestem spokojna o rodzinkę :)

Na pewno dużym plusem jest to, że rodzice Młodego mają wszystkie weekendy  i święta wolne, dzięki czemu wolne będę mieć i ja. Są tak samo pokręceni na punkcie podróży jak ja i mimo, że jeszcze mnie tam nie ma, to już planujemy gdzie chcemy razem pojechać. Mają już wstępne daty wyjazdu do Kalifornii, Chicago, Las Vegas, Zachodniej Kanady i na Floryde. Co prawda są to dopiero plany, ale miło jechać z wizją, że i mnie w nich uwzględniają :)

BILET

Szczegóły lotu:
Warszawa - Nowy Jork (12:20-15:45)
Linia lotnicza: LOT
Lecę jeszcze w 8 innymi dziewczynami, więc będziemy chyba najliczniejszą polską grupą na szkoleniu jaka kiedykolwiek była!

8 dni do wylotu!!!

poniedziałek, 7 września 2015

Teneryfa + La Gomera

¡Hola!
Ciągle siedzę sobie na Teneryfie. Podróżuję ile się da i staram się wykorzystać pobyt tutaj na 100%. Pierwszy raz próbowałam surfingu! Fale były idealne na początek i nawet udało mi się (trochę) stanąć :) Miałam instruktora z Argentyny, który naprawdę zdziwił się, gdy powiedziałam, że wiem gdzie znajduje się kraj z którego pochodzi. Sama nie wiem co mam o tym myśleć...
Najpierw miałyśmy trening "na sucho" na plaży

Również mogę odhaczyć Paddle boarding. Godzina tego sportu jest świetnym ćwiczeniem na nogi. A to tego jakim przyjemnym!

Szukałam wielorybów i delfinów pływając katamaranem. Niestety delfiny się nie pokazały, ale wielorybów znaleźliśmy bardzo dużo! Wybrałam się tam z Pati, z którą pracuję oraz z Pauliną i z Marcinem, którzy przyjechali na dziesięciodniowe wakacje i mieszkali 10 minut pieszo od mojego mieszkania. Znamy się z Pauliną z czasów gimnazjum oraz liceum, a ostatni raz widziałyśmy się 5 lat temu, dlatego bardzo się ucieszyłam jak napisała do mnie, że przyjeżdżają na wakacje na "moją" wyspę.

Wspólna kąpiel z Pauliną :)
Poza wyprawami wodnymi również podróżowałam po lądzie, a nawet wybrałam się na pobliską wyspę - La Gomerę. Znana jest ona przede wszystkim z wyprawy Krzysztofa Kolumba, który podczas znanej wszystkim (nieplanowanej) wyprawy do Ameryki, na la Gomerze miał swój ostatni europejski przystanek (co upamiętnia tablica przed jego domem, na którego remont nie ma pieniędzy, dlatego nie można wejść do środka). Na tej wyspie było kręconych również kilka filmów, takich jak Park Jurajski, czy Gniew Tytanów.
Wyspa jest przepiękna - pomimo ogromu turystów, którzy każdego dnia przypływają z pobliskich wysp (głównie z portu w Los Cristianos na Teneryfie, gdyż taka podróż luksusowym promem zajmuje jedynie 35-45 minut) jej naturalne piękno jest nienaruszone. Turyści poruszają się jedynie już wydeptanymi ścieżkami, dzięki czemu nie ingerują oni zbytnio w przyrodę oraz w codzienne życie mieszkańców. Urokliwe kamieniczki w miasteczkach z panującym tam niepowtarzalnym klimatem oraz drzewka migdałowe, opuncje, plantacje bananów zapadn aw pamięci na bardzo długo. 
Hitem z La Gomery jest język gwizdany - jedyny taki na świecie! Jego nauka jest obowiązkowa dla dzieci w szkole. Poniżej filmik z krótką prezentacją :) 

Malownicza La Gomera

Chce ktoś banana?

San Sebastian

Tablica na domu Krzysztofa Kolumba w San Sebastian

Park Narodowy Garajonay - pomnik upamiętniający wielką miłość...

Banany!!!!

Co widziałam na Teneryfie? Między innymi:
- Los Gigantes

- Garachico

- El Teide

Selfie na szczycie wulkanu? Czemu nie :D

 - Masca

Tą drogą ścigał się pare lat temu Vin Diesel i Paul Walker w Szybkich i Wściekłych!

- Smocze drzewo


- La Orotava






- Siam Park (x3) i Loro Parque (x2)
Ten filmik najlepiej pokazuje piękno tych obu miejsc. Dla mnie są to najfajniejsze atrakcje na wyspie. Co prawda bardzo komercyjne, ale będąc tam cały dzień, spędzałam bardzo fajnie czas :)

Cała wyspa jest cudowna i ma wiele do zaoferowania. Każdy, kto przyjedzie tu na wakacje (czy to na urlop, czy tak jak ja do pracy), na pewno wróci z bagażem bezcennych doświadczeń i masą wspomnień :) Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tu wrócę! 


Zostało mi tutaj jeszcze parę dni, które na pewno szybko zlecą. Jutro postaram się napisać posta o a pair- jak aktualnie wygląda moja sytuacja (kontakt z rodziną, załatwianie wszystkiego przez Internet, itp.). 
Lecę do NYC 21.09, ale w ogóle tego nie czuje. Jeszcze nie wierzę, że za niedługo będę musiała opuścić moją wspaniałą Teneryfę! Czas leci za szybko...

A.