czwartek, 14 lipca 2011

Wakacje :)

Po obozie wróciłam do mojego domu nad morzem i do 06.08. pracuję m.in. jako kelnerka. Śmieszna sytuacja z wczoraj- było ciepło więc ubrałam mega krótkie spodenki. Ścieram jeden ze stołów i nagle "pach"- czuje jakieś malutkie łapki na tyłku. Odwracam się, a tam maluch koło roczku i się śmieje zawadziacko^^ Myślałam że padne ze śmiechu:D Jego tata podleciał przerażony, ale jak widział, że ja się z tego śmieje to powiedział do synka tylko "Widzisz... jakbyś był starszy to byś oberwał" :) Ale był słooooodki :)

Mimo, że mieszkam w miejscowości nadmorskiej od urodzenia, to dopiero teraz zaczęłam dostrzegać jaką byłam szczęściarą, że nie dorastałam w dużym mieście (typu Warszawa). Zawsze lubiłam morskie kąpiele, czy spacery wybrzeżem, ale jak na rok wyjechałam to się za tym stęskniłam^^ I stwierdziłam, że ludzie którzy przyjeżdżają z drugiego końca Polski mają więcej zdjęć nad morzem niż ja, więc mam zamiar to nadrobić niedługo :)


08.08-> LOT Poznań-> Monachium

W drugą stronę biletu brak, więc nie jest określone kiedy wrócę :D Ale w październiku studia, więc się muszę wyrobić:D
 A i mam zamiar zrobić kurs baby sitters, albo studium 2-letnie "opiekunka dziecięca" i nie wiem co wybrać... :( Ale... jeszcze mam 2 miesiące ponad na wybór:)

poniedziałek, 11 lipca 2011

Obóz sportowy-> Chycina!!!

Tak więc 19-29.06.2011 byłam na obozie sportowym w Chycinie. Był on obowiązkowy i niezbędny do zaliczenia studiów. W Chycinie byłam już wcześniej 2 razy, a nadal miejsce to podobało mi się jak za pierwszym razem:)

Jako że to obóz sportowy to w codziennym planie dnia znajdowały się takie zajęcia jak: windsurfing, narty wodne, żagle, kajaki, bieg na orientacje (zajęłam III miejsce :D), bieg patrolowy, pływanie, itp. A wieczorami imprezy oficjalne: Rolnik Party, Disco Party, Hawaii Party+ zjazd na majciochach:D  i te mniej oficjalne, czyli codzienne imprezowanie w pokojach, czy w barze "u Ewki" :) Te pierwsze kończyły się skakaniem przez okno, czy chowaniem się w łóżkach innych, a te drugie: skakaniem przez płoty, przechodzeniem przez dziurę w płocie, czy uciekaniem przez las. A to wszystko w celu uniknięcia złapania przez kadrę co oznaczałoby otrzymanie nagany oraz ujemnych punktów.

Obóz zakończył się maratonem pływackim, który miał 2 km. Nie wszystkim udało się go przepłynąć:( Ja dałam radę w 46min. i teraz mam do odebrania "żółty czepek" (odznaka pływacka, nie zwykły czepek^^). Trochę zawaliłam bo popłynęłam w jednym miejscu zygzakiem i mogłam się bardziej spiąć, a mogłoby być szybciej:( ale... już nie ma co marudzić:)

Wrażenia niesamowite i fajnie by było taki wyjazd jeszcze kiedyś powtórzyć, ale niestety... tylko raz w czasie studiów jest:( No i najważniejsze żeby ludzie dopisali bo w fajnym towarzystwie nawet nudne wyjazdy (jednak ten zdecydowanie taki nie był) stają się niezapomniane:) Także z Chyciny wróciłam z bagażem pełnym doświadczeń i wyjątkowych wspomnień, które zawdzięczam szczególnie niektórym osobom z mojej grupy dziekańskiej, ale nie tylko:) Każdemu polecam studiowanie na AWFie, a szczególnie na tym moim- poznańskim:)

Kilka fotek: (niestety nie miałam kiedy robić zdjęć, bo całe dnie spędzałam na zajęciach)
Zrobione podczas nocno/ porannej warty na przystani.


Zajęcia z nart wodnych :)



A. :)