W końcu nadrobiłam zaległości w czytaniu blogów. Nie robiłam
tego przez półtorej miesiąca, które zleciało mi jak jeden tydzień, a u Was tyle
się wydarzyło! Gratuluję tym co znaleźli PM, a tym, którym to się jeszcze nie
udało życzę cierpliwości (Sandra - naprawdę nie masz jeszcze PM?! I dlaczego nie mogę wejść na Twojego bloga... ). W końcu i Wam się uda. Trzymam za to mocno kciuki!
Paradoksalnie, mimo że jest teraz szczyt sezonu w turystyce,
to w pracy mam luźniejszy tydzień. Także
mam czas, żeby zaplanować wycieczki po Teneryfie, Gran Canarii i La Gomerze
(dlaczego mam tylko jeden dzień wolny w tygodniu?!), w końcu zrobić część predeparture project (przez Internet, na szczęście w APiA nie muszę robić
książeczki) i doszlifować hiszpańską
gramatykę, bo wszystko mi się miesza podczas rozmów z Hiszpanami.
Wszystkie Au pair planują przed wyjazdem co będą zwiedzać,
gdzie pojadą w USA, a ja w ogóle Stanów nie ruszam. Trochę mnie to przeraża, bo
wszystko zostawiam na tydzień kiedy będę w Polsce. Nie wiem jak się wyrobię:
lekarze, odbiór dyplomów z dwóch uczelni, zakupy, pożegnania. Jedyne co mam
wpisane to impreza pożegnalna dla rodziny 18.09. Oficjalnie jest to impreza
powitalna (powrót z Wysp Kanaryjskich) oraz opijanie ukończenia studiów. Przy okazji
poinformuję wszystkich, że za około 48 godzin będę w Warszawie czekać na
samolot do Stanów. Przynajmniej babcie krócej będą przeżywać, że znowu mnie nie
będą widzieć przez jakiś czas :D
Do napisania,
A.
A.
P.S. Na Teneryfie mieszkam w miejscowości o nazwie: Playa de las Americas, co można by przetłumaczyć jako Plaża Amerykanów. Także trochę Ameryki mam już teraz :)