Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New York. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New York. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2016

Pół roku w USA!

Dokładnie 185 dni, czyli 6 miesięcy i 4 dni.

Zleciało strasznie szybko! Dużo się działo - dobrego i złego. Od miesiąca jestem u nowej rodziny... Tak - byłam w rematchu. Była to moja decyzja, którą tak naprawdę rozważałam od samego początku. Za dużo nikomu nie mówiłam, bo wydawało mi się, że rematch to taka straszna sprawa i chciałam po prostu dotrwać do końca. REMATCH WCALE NIE JEST TAKI ZŁY! Ale napiszę o nim innym razem. Teraz chciałam podzielić się z Wami filmikiem jaki na szybko zrobiłam podsumowujący moje 6 miesięcy w Stanach. 

11 stanów "zaliczonych", 39 zostało do zobaczenia!

W weekend zamierzam poczytać blogi, bo przyznam, że mam spore zaległości! Postaram się też dodać kolejną notkę. 

Miłego weekendu!

A.



czwartek, 24 września 2015

Już jestem w USA!

Post miałam wstawić w niedzielę, czyli dzień przed wylotem. Miał być o prezentach i pakowaniu. Nie wyszło... Dlatego teraz będzie większy miks - pożegnania, prezenty, pakowanie i szkolenie, na którym aktualnie jestem i które kończy się jutro. Już jutro wieczorem zobaczę moją Host Rodzinkę! Mam nadzieję, że mnie nie zawiodą i będą tak wspaniali jak są do tej pory :)

Pożegnania

Z Teneryfy do Polski wróciłam tylko na 10 dni, które zleciały niesamowicie szybko! W piątek zorganizowałam imprezę, na której poinformowałam rodzinkę, że za 3 dni - w poniedziałek, wylatuję do Stanów. Przez weekend zrobiłam ostatnie zakupy, pakowanie (parokrotne, bo nie mogłam się zmieścić w limicie kilogramów) i kolejne pożegnania. Resztę poinformowałam telefonicznie, albo dowiedzieli się z fb jak już byłam w NYC. 

Prezenty

Kupiłam sporo prezentów, z których ostatecznie mało wzięłam. Miały być 3 ptasie mleczka, 2 opakowania śliwek w czekoladzie, krówki, michałki, Prince polo, polski miód, wino z Teneryfy,…. Ostatecznie zabrałam jedno ptasie mleczko, jedne śliwki, kilka Prince polo i wymieszaną paczuszkę z krówkami i michałkami. Poza znacznie zredukowanymi słodyczami, mam dla Host Rodziny jeszcze: album o Polsce, 100 najlepszych przepisów tradycyjnej polskiej kuchni, bajki po polsku i angielsku, płyta z muzyką klasyczną polskich kompozytorów, film „Ida”, notesik z Teneryfy, karty „Piotruś” w wersji polskiej, kredki Bambino, maskotka rekin, gra „Dobble”, makieta wulkanu (do zrobienia samemu). Może się wydawać, że Młody dostanie sporo prezentów, ale dwie ostatnie pozycje otrzyma dopiero na urodziny, które ma 10 dni po moim przyjeździe. Wolałam zabrać coś fajnego z Polski, niż latać tam i na szybko kupować byle co.  
(Raczej) prezenty urodzinowe dla Młodego

Prezenty powitalne dla Młodego

Wino, kremy z Kanarów i miód (którego nie ma na zdjęciu) niestety zostawiłam w Polsce, bo walizka była za ciężka :(

Płyty z muzyką i "Ida"

Książka kucharska tradycyjnej polskiej kuchni

Album o Polsce i bajki po polsku i po angielsku

 Pakowanie


Poza prezentami (które zajęły pół walizki) spakowałam jeszcze leki (sporo, na niemal każdą przypadłość), aparat, kosmetyki na pierwsze dni, książki: „Ameryka po KaWałku” (świetna!) do angielskiego, hiszpańskiego i przewodniki ; no i oczywiście ciuchy (mało, ale na każdą porę roku) i 2 pary butów (na jesień/zimę i baleriny). Przydałoby się 5 kg więcej w walizce, ale przynajmniej zrobiłam porządną selekcję i wiem, że wszystko co mam faktycznie będę używać.

Szkolenie

W poniedziałek o 12:20 miałam samolot z Warszawy do Nowego Jorku. Leciało ze mną 8 innych dziewczyn, ale siedziałyśmy porozrzucane po samolocie. Na szkoleniu doszły jeszcze dwie - jedna przyleciała dzień wcześniej, bo miała szkolenie z jazdy samochodem po USA, a druga leciała z Berlina. Także było Nas sporo, aż sama prowadząca się zdziwiła.

Szkolenie - super. Nie wiem jak jest w innych agencjach, ale w APiA bardzo mi się podobało. Wiem, że opinie są podzielone i każdy ma inne odczucia. Tylko tyłek mnie boli od ciągłego siedzenia i zajęcia mogły by być w sali gdzie są okna, ale nie jest najgorzej. Prowadząca - Jode, jest świetną babeczką. Ma ogromne doświadczenie i w ciekawy sposób przekazuje to co wie. 

W poniedziałek po przyjeździe do hotelu spotkała mnie bardzo miła niespodzianka - wycieczka po NYC opłacona przez Hostów! Zdziwiłam się, ponieważ będę mieszkała blisko Nowego Jorku i sami mówili, że na pewno czasem będę sobie tam jeździć na weekend. Ale było to bardzo miłe z ich strony. 
Po dotarciu do  pokoju (który dzieliła z dwiema bardzo sympatycznymi dziewczynami: drugą Polką i Brazylijką) tak jak prosili napisałam im że już doleciałam i wszystko jest ok oraz że dziękuję za wykupienie mi wycieczki. Około 15 minut po wysłaniu maila zadzwonił hotelowy telefon i pogadałam z Hostką. Spytała, czy czegoś potrzebuję i powiedziała, że chciała żebym pojechała na wycieczkę, by poczuć klimat Stanów. Rzeczywiście tak było - dopiero w Nowym Jorku zrozumiałam, że mój rok jako au pair już się zaczął!


67 piętro

69 piętro - widok na Central Park

Time square! Mniejszy niż się spodziewałam, ale ilość reklam powala z nóg. 


M & M's World

Statua wolności! Niestety tylko z daleka... 

Widok na New Jersey
Do Nowego Jorku na pewno jeszcze wrócę. Na początku "szału nie było", ale na Manhatanie... było niesamowicie! Jednak w 4 czy 5 godzin da się zobaczyć bardzo mało, dlatego już planuję, aby niedługo wybrać się tam na weekend :)