Tarragona
Pierwsze miasto na wrześniowej trasie leżące już w Katalonii, a nie jak wszystkie wcześniejsze w Walencji. Mimo, iż Tarragonę zamieszkuje tylko 128 tys. mieszkańców (czyli minimalnie więcej niż Polski Gorzów Wielkopolski), to jest ona miastem znanym i licznie odwiedzanym przez turystów. Dla mnie dodatkowo kojarzy się z... egzaminem na pilota, ponieważ za każdym razem (czyli aż dwa razy :D ) musiałam wyznaczyć i obliczyć trasę do Tarragony. Za pierwszym razem z Lidzbarka Warmińskiego, a za drugim z Pleszewa, ale o tym dokładniej w tym poście :)To z czego jest znana to:
- zabytki z okresu rzymskiego (dzięki którym jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO) takie jak pozostałości amfiteatru, cyrku dla rydwanów czy murów miejskich;- katedra z XII- XIII wieku, łącząca w sobie romańskie i gotyckie elementy architektoniczne;
- Rambla Nova z Placa de la Imperial Tarraco (z zielonym placem z fontannami) na jednym końcu i Placa de la Font (przy morzu) na drugim. A gdzieś po środku jest rzeźba casteller, czyli wieży z ludzi (o tym w następnej notce). Zaraz przy casteller jest zejście do podziemnego parkingu gdzie jest kibelek (może komuś się przyda :D )
- znajdujący się tak na prawdę na obrzeżach miasta akwedukt rzymski, nazywany 'Diabelskim mostem'.
Dzięki temu, że Tarragona jest miastem raczej małym (64 km², czyli dla porównania- tyle samo co Żary) oraz że Szymon spędził już tutaj wcześniej pare dni, to bez problemu "zaliczyliśmy" większość atrakcji bardzo szybko.
Ale po kolei. Nasza wycieczka rozpoczęła się przy Placa de la Imperial Tarraco i przeszliśmy się po tarragońskiej Rambli na której można było kupić: oliwki, słodycze, orzechy, sery, inne jedzenie, zabawki, przejechać się na karuzeli ze słomianych kucyków, itd. Pełzliśmy w żółwim tempie między ogromem turystów mijając rzeźbe Casteller (gdzie przez zbyt dużą ilość ludzi nie dało się nawet ładnie zdjęcia zrobić :( ) dochodząc do Placa de la Font, gdzie naszym oczom ukazała się niesamowita panorama! W sumie widok podobny jak te w Alicante, czy Peniscoli, ale i tak zachwycił :)
![]() |
| Rambla Nova. Fot. źródło własne |
Po mini sesji zdjęciowej poszliśmy dalej Passeig de les Palmeres, później Rambla Vella i chcieliśmy wejść do Rzymskiego cyrku, ale... Pani biletowa powiedziała, że ona sobie chce iść za 10 minut i już nas nie wpuści, "bo nie" (to nie była przerwa na sieste!). Pani straciła w sumie spory zarobek, a my niepocieszeni ruszyliśmy dalej wąskimi uliczkami aż doszliśmy do Katedry Św. Marii (Catedral de Santa Maria de Tarragona) przy której oczywiście znowu natknęliśmy się na "paru" turystów.
![]() |
| Turyści przed katedrą; amfiteatr; katedra w tle. Fot. źródło własne |
| Fot. źródło własne |
Opcja A- dojść na samą górę po milionie starych, źle wyprofilowanych schodach;
Opcja B- podejść kawałek po schodach, następnie przejść się uroczym, malutkim parkiem i wjechać windą.
Oczywiście wygrała opcja B.
Ale jak już doszliśmy do windy to nie chciało mi się czekać na moją kolej i poszłam schodami w restauracji w parku. A te większe lenie czekały na windę :D
Potem każdy rozszedł się w swoją stronę i poszedł na obiad gdzie chciał. Ja, Enci i Asia poszłyśmy na bardzo "hiszpańskie" jedzenie do... Maca (jest na Rambla Nova). Jedzenie zamówiłam po hiszpańsku (Pani się trochę ze mnie pośmiała, ale dogadałam się :D ), więc jakiś element hiszpański był. Wzięłyśmy na wynos i zjedliśmy razem z Adamem na kocyku na Placa de la Imperial Tarraco :)
![]() |
| Fot. źródło własne |
Później pojechaliśmy zobaczyć rzymski akwedukt, który jest pośrodku lasu pod Tarragoną. Idzie się, idzie, idzie.... aż tu nagle, nie wiadomo skąd takie wielkie (wysokie na 27 m i długie na 249 m) coś wyrasta. Można wdrapać się na górę i przejść po całym akwedukcie. I pomyśleć, że tamtędy kiedyś woda płynęła do miasta... ;) Wejście nie jest strome, ale bardzo łagodne też nie, więc lepiej ubrać buty, które dobrze trzymają się nogi. Ja poszłam w japonkach, które co chwila mi się przesuwały, ześlizgiwały, itd. więc dobrze, że żadnego nie zgubiłam gdzieś po drodze :D
![]() |
| Fot. źródło własne |






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz