Prawie, bo... rodzina mnie chciała, a ja jej nie.
Na żadnym blogu nie spotkałam się z tym, że ktoś ma problem w odmawianiu rodzinom. A ja właśnie taki problem mam. Wiem, że jak nie ja to sobie znajdą kogoś innego, ale boję się, że mogę im sprawić przykrość, jeżeli napisze im, że nie jestem zainteresowana (wiem, dziwna jestem...). Ale postanowiłam wziąć się w garść i od teraz stanowczo mówić nie.
Tydzień temu myślałam o moich 2 rodzinkach, które siedziały mi na profilu i nie wiedziałam jak im podziękować, żeby im nie było przykro. W końcu postanowiłam co napisze, bo żadna z nich mi nie pasowała. Zabrałam się do pisania maila rodzince nr 2 i... nie mogłam tej wiadomości wysłać! Nie mam pojęcia czemu. Klikam "wyślij", a wiadomość się zapisuje a nie wysyła. Wylogowałam się i ponownie zalogowałam, zresetowałam ruter, następnie komputer... nic nie pomogło. Po około 30 minut w końcu się udało. Chciałam napisać takiego samego maila do rodzinki nr 1, ale nie zdążyłam. Kiedy ja męczyłam się z wysłaniem wiadomości do Nowego Jorku, Houston napisało do mnie przemiłą wiadomość. Nie było innej opcji niż zgodzić się na Skype.
W piątek po północy poznałam całą rodzinkę (oprócz hosta). Byli przemili! Fajnie mi się rozmawiało z hostką (45 minut, które zleciało nie wiem kiedy). Powiedziała, że jestem dorosła i nie odczuwa potrzeby wyznaczania mi curfew i ingerowania z kim co robię. Dzieciaczki trochę zagadywały, ale głównie biegały dookoła, rozwalały jajka wypełnione konfetti, a następnie same to sprzątały. Mieszkają w ścisłym centrum Houston w dużym domu z basenem, ogrodem i placem zabaw w którym każdy sprząta po sobie - ja bym pomagała w tym, a nie sprzątała za nich. Niedaleko jedne z najlepszych Uniwersytetów w Stanach, na których już przeglądałam co bym mogła studiować (tak - chcę się tam na serio uczyć). Dzieci są duże i mogłybyśmy ułożyć plan tak, abym od 9 do 13 mogła siedzieć na Uniwersytecie. Mój samochód, który miałabym do wożenia dzieci raczej mogłabym używać też w czasie wolnym. Ona nie widzi w tym problemu, ale musiała byłego męża dopytać, aby nie było nieporozumienia później. Poznałam również jej chłopaka, który na koniec rozmowy jak przepraszałam za błędy językowe powiedział, że mówię bardzo dobrze i znacznie lepiej niż większość imigrantów, którzy od wielu lat mieszkają w Houston. Więc plus dla niego! Wtedy też jeden z bliźniaków podleciał i powiedział, że on będzie ze mną ćwiczyć angielski. Byli nawet gotowi zmienić datę od kiedy chcą mieć au pair pode mnie - potrzebna im jest od lipca, a ja mogę przylecieć dopiero w październiku, także aż 3 miesiące! Wszystko to spowodowało, że naprawdę ciężko mi było podjąć decyzję, aby powiedzieć nie.
Tak właściwie to dlaczego nie?
- hości są świeżo po rozwodzie i mam wrażenie, że nie do końca żyją w dobrych stosunkach;
- życie na dwa domy. Mieszkanie zawsze u hostki, ale jak dzieciaki są u ojca to au pair jedzie tam, żeby je obudzić, nakarmić i zawieść do szkoły + popołudnie;
- jedno z dzieci jest chore i tak naprawdę poznam dopiero na miejscu prawdziwe życie z takim dzieckiem i zaawansowanie choroby;
- HM jest politykiem, a ja nie lubię polityki;
- nieregularny rozkład dnia, do ustalenia po przyjeździe. Mniej więcej ramy te same, ale przez wyjazdy i wieczorne spotkania z tygodnia na tydzień będzie się zmieniać;
- byłabym pierwszą au pair. Nie jest to dla mnie problem, ale podejście do godzin bardzo formalne. Zawsze 40-45 godzin musi być wykorzystane. Jeżeli akurat w danym tygodniu nie wyrobię tego przy dzieciach to dostane ekstra prace (nie wiem do końca jakie) przy dzieciach, aby godziny wyrobić;
- życie pod jednym dachem z jaszczurką, którą bym się zajmowała przez 2 tygodnie w miesiącu, kiedy to dzieci są u ojca.
Także mimo, że ciągle mam dwie rodziny na profilu (jednej podziękowałam tydzień temu, ale ciągle tam są), to dalej jestem wolna...
Hmm z tym odmawianiem to jest tak, większość au pair'ek ma z tym problem, bo to jednak miła sprawa nie jest, ale mało kto o tym głośno mówi. Zerknij sobie na forum au pair na facebook'u tam co jakiś czas przewija się taki właśnie temat :)
OdpowiedzUsuńDzięki, przejrzę forum. Kiedyś je czytałam, ale teraz już jest trochę 'umarłe' i tam nie zaglądam... A Ty pisz jak najszybciej o swoim PM, bo wszystkich ciekawość zżera! :)
UsuńZerknij na "polskie au pair w usa" tam sie ciągle coś dzieje! :)
UsuńHahah już niedługo, wpis się tworzy!
Noo ja właśnie po już chyba 10 mailu z odmową napisałam do biura w Stamford, że mają mnie ukryć dla rodzin ze stanów, w których na pewno nie chcę mieszkać. Zwykle to nic miłego, ale nie powiem miewałam rodziny kiedy to aż takie trudne nie było. Co do twojego drugiego matcha, miałam jeden podobny z tym że dwójka dzieci, ale też praca na dwa domy. Dla mnie to był ogromny minus, jak również jeden z powodów dla których im odmówiłam.
OdpowiedzUsuńBędę śledzić dalsze matche i trzymam kciuki za PM, kto wie może spotkamy się za oceanem :)
Dzięki, też Cię śledzę i mam nadzieje że w końcu odnajdziesz tą właściwą rodzinę :)
UsuńMimo tych minusów, to lokalizacja dla mnie prawie idealna! haha
OdpowiedzUsuńMam nadzieję,że nie będe miała takiej sytuacji, wolę chyba żeby to rodzina jak już mnie odrzuciła ! :/ ,
Trzyymam kciuki za kolejne matche :)
Dzięki! Mi też lokalizacja odpowiadała :)
Usuń