czwartek, 21 maja 2015

Perfect Match - opis

Taaaak! Udało się i piszę już jako Pani Magister! :)

Jak wskazuje tytuł, post będzie zawierał opis mojej Perfect Family. Może być troszkę długo...

Dwóch tatusiów (producent filmowy i muzyk) z jednym cudownym, sześcioletnim synem mieszkający w Kalifornii, w klimatycznym miasteczku na północ od San Diego w uroczym, nie za dużym domku zaraz przy oceanie. Własny pokój, łazienka, samochód. Tylko zajmuje się HK, a moje gotowanie sprowadza się raczej do podgrzewania już zrobionych przez ojców dań. W czasie szkoły mojego host dziecka bez problemu mogę uczęszczać na jakieś fajne zajęcia.



Tak wygląda moja Perfect Family ze snów. Niestety w rzeczywistości trzeba było z czegoś zrezygnować i mam PM z rodziną, która... była moim prematchem 11 o którym pisałam tutaj

Lokalizacja: Alexandria, Virginia (15-20 minut od DC)
HK: chłopiec (6)
Zwierzaki: brak

Host dziecko:
Cudowne, urocze, takie "do schrupania", bardzo gadatliwe, dobrze wychowane. Ma dzienne limity na iPada. Chcą aby miał dużo ruchu i przebywał jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Jest aktywnym dzieckiem, więc nie będzie z tym problemu.

Host rodzice:

Dużo pracują, ale każdą wolną chwile/weekend chcą spędzać ze swoim synem. Głównie rozmawiałam z hostką. Wspaniała kobieta i super się dogadujemy! Mamy podobne poglądy w sprawach wychowawczych oraz podejścia do życia. Jest kochana i powiedziała, że jak zobaczyła mój filmik to stwierdziła, że to właśnie mnie szuka. Rozmawiała z wieloma au pair, ale żadna jej się nie spodobała i z żadną nie czuła więzi, a u mnie od razu nie miała najmniejszych wątpliwości aby zaprosić do rodziny (a ja żeby do nich pojechać). Z HD rozmawiałam tylko przez chwilę. Przyszedł się przedstawić, pomachać i spytać kiedy lecę na Galapados :D Trochę nie ten ocean HD! W każdym razie umówiliśmy się, że koniecznie musimy mieć Skypa jak oni będą na Hawajach, a ja na Kanarach, bo to będzie takie "ekscytujące". Fajni są :)

Schedule:
Regularny schedule: po 7 budzę Młodego, ogarniam jakieś śniadanie (typu: płatki z mlekiem, "jajecznica z mikrofali" - nie mam pojęcia jak ją zrobić!!!) i pilnuję, aby wszystko zabrał i ładnie się ubrał, a następnie zaworzę go do szkoły oddalonej jakieś 5 minut od domu. Do 15:30 mam czas dla siebie i mogę robić co chcę. 15:45 odbieram moje HK ze szkoły i albo jedziemy na zajęcia dodatkowe, albo do parku (i w inne tego typu miejsca poruszać się: pograć w nogę, popływać), a jak jest brzydka pogoda to do domu. Jak Hostka ma tydzień kiedy pracuje w DC lub w domu to zajmuję się Młodym do 19-19:30, jak jest na wyjeździe to do 20:30, kiedy to moje HK idzie spać. Weekendy wolne, tylko okazjonalnie jakby wieczorem wychodzili to chcieliby żebym została, ale zawsze będę wiedziała w miesięcznym rozkładzie kiedy chcieliby abym została w domu. 

Dodatkowe obowiązki/sprzątanie:
- Raz w tygodniu zmienić Młodemu pościel;
- Dwa razy w tygodniu wstawić pranie z jego ciuchami;
- W piątek w czasie przerwy być w domu, bo Pani przychodzi posprzątać i nie ma kluczy. Mam być w domu, nic nie muszę robić;
- Sprzątanie z Młodym zabawek porozwalanych po domu, żeby wieczorem było przyjemnie. W play room może być bałagan, ale nie syf;
- Nie gotuję (lub robię to okazjonalnie). Jedzonko przygotowuje Hostka (jak wyjeżdża to pakuje w pudełka na cały tydzień), a ja tylko podgrzewam. 

Zasady domowe/dla au pair:
- Cały czas prowadzimy otwartą komunikację i mówimy jak ktoś ma z czymś problem. Raz w miesiącu robimy wieczór rozmów, kiedy każdy (również Młody) mówi co mu leży na sercu;
- Jedzą zdrowo. Jest lista zakupów na którą zawsze mogę dopisać to na co mam ochotę. Jako członek rodziny zostanę czasem poproszona o kupno np. galona (trzeba będzie się nauczyć nowych miar!) mleka, itp. w drodze do domu;
- Jak spodziewam się gości to powinnam ich uprzedzić;
- Każdy sprząta za sobą i nie robimy syfu;
- Nie używam telefonu jak zajmuje się Młodym (chyba że coś ważnego);
- Absolutny zakaz pisania smsów podczas jazdy oraz kierowania po spożyciu alkoholu lub narkotyków (dobrze, że mnie uprzedzili :D );
- Brak curfew i ograniczeń. Jestem dorosła i uważają, że wiem co robię. Chcieliby jednak wiedzieć (chyba że to dla mnie problem) gdzie wychodzę a szczególnie gdzie jadę (np. na weekend), bo będą się martwić;
- Obchodzą wszystkie Święta w okazały sposób;
- Są dla mnie 24/7 i cokolwiek się stanie zawsze mi pomogą :)

Lokalizacja: 
Alexandria, Virginia (15-20 minut od DC). Oczywiście, to nie jest moja wymarzona Kalifornia (od czego jest drugi rok?), ale miasteczko jest urocze, posiada przepiękną marinę (a ja - dziecko morza za długo bez wody nie wytrzymam!), a do tego jest dobrze skomunikowane. Bogata oferta uniwersytetów, itp. Dziękuję B. (o ile to kiedyś przeczyta), która mieszkała w okolicy przez rok i powiedziała, że Alexandria to najfajniejsze miasto w tamtym regionie i gdyby miała gdzieś na Wschodnim Wybrzeżu znowu zamieszkać, to wybrałaby właśnie Alexandrie. Rozwiała tym wszystkie moje wątpliwości co do lokalizacji. 


Przepiękna marina!
Pokój:
Znajduje się w piwnicy (ma duże okno i jest jasny, nie ma w nim robaków), jest spory i wyposażony we wszystko co niezbędne: duże łóżko, szafki nocne, komoda i... typowa amerykańska szafa (wiecie, taka z horrorów!). Nie wiem co jest więcej, bo obecna au pair tak szybko przeleciała, bo mówiła że ma bałagan. Ale jest ładny :) Hości cenią moją prywatność i nie będą wchodzić do mojego pokoju. Mam też swoją łazienkę i salon z wieeelkim telewizorem i całym sprzętem (DVD, nagłośnienie, itp.), stołem i innymi pierdołami. Pani sprzątaczka ogarnia też moją przestrzeń w domu.

Przywileje:
- Samochód SUV (nie wiem nic więcej). Teoretycznie do podziału z hostką, ale ona go sporadycznie używa więc jest mój. Mam tylko pilnować aby nigdy nie był pusty bak i zgłaszać jak coś się psuje. Jest curfew area;
- Telefon - iPhone z abonamentem miesięcznym 40$ zawierający nielimitowane rozmowy i smsy w USA i jakąś ilość Internetu. Za przekroczenie Internetu i rozmowy do innych krajów dopłacam sama.

Podróże:
Dużo podróżują. Weekendy zawsze spędzają rodzinnie, podróżując po okolicy i DC. Co jakiś czas jeżdżą na weekend do NYC. W każdej podróży jestem mile widziana. Podróżują też trochę dalej. Często do Chicago i Kalifornii, bo tam mają rodzinę. Niedawno wrócili z rejsu po Karaibach, a za miesiąc jadą na Hawaje. Jak chodzi o dalsze wyjazdy to zawsze dają mi wybór: mogę jechać i pracować, wtedy oni opłacają wszystko; mogę jechać i odpoczywać, wtedy płacę sama; mogę nie jechać lub jechać sama na swoje wakacje. Oczywiście planuje jeździć z nimi gdzie tylko się da i już nawet planujemy road trip po Florydzie i wizytę w Disney World. O podróżach bliskich dowiedziałam się z listu, natomiast o dalszych dopiero jak powiedziałam "tak". Potem już luźno rozmawiając powiedziałam, że liczyłam na "California dream", ale że są tacy fajni, że nie chce innej rodziny. Wtedy mi powiedziała, że często jeżdżą do Kalifornii i niedługo po moim przyjeździe jadą tam na ślub i czy chciałabym im towarzyszyć. No ba! Zgodziłam się natychmiast, a ona ucieszyła się, że znowu powiedziałam tak!

Minusy:
- brak 2 tatusiów (ale hostka jest mega, więc jakoś przeżyje);
- curfew area i sporadyczne dzielenia auta z hostką;
- nie będę ich pierwszą au pair (to ma plusy i minusy). Obecna jest bardzo sympatyczną Niemką;
- będzie śnieg (największy minus!);
- Alexandria, a nie San Diego. Czytając jednak "mrożące krew w żyłach" historie o braku szacunku do au pair i stresujących warunkach pracy stwierdziłam, że miejsce jest dla mnie mniej ważne. Nie jadę, żeby płakać w poduszkę i być niewolnikiem. Mam nadzieje, że moja rodzina okaże się być z tych normalnych :)  

Wylot:
21.09, czyli równo za 4 miesiące. Teoretycznie nie musiałam się na nich decydować. W końcu jeszcze tyle czasu,a większość rodzin szuka miesiąc lub dwa przed planowanym terminem. Tylko że za mniej niż 20 dni wylatuje na Kanary i wrócę 11.09. Jeżeli nie załatwiłabym wizy teraz (ciągle czekam na dokumenty, ale na dniach mają być) to mogłabym polecieć dopiero 05.10 albo później. A w sumie nie mam na co czekać. 10 dni na pożegnania (kolejne) i odwiedziny u lekarzy wystarczy :) U rodziny mam być 24/25.09, a obecna au pair wyjeżdża 06.10, także będę mieć wsparcie na początku. No i po prostu ich lubię. Są wspaniali, więc nie ma na co czekać! :) 

Wiem, że niektóre dziewczyny bardzo dużo rozmawiają z przyszłą rodziną. Ja rozmawiałam 2 razy po godzinie i raz z obecną au pair. Maile tylko żeby umówić się na rozmowę - zero pytań. Nie wiem nawet o czym miałabym rozmawiać i o czym będę rozmawiać przez najbliższe 4 miesiące... Dostałam też w mailu trzystronny "Household guidelines", który zawiera wszystkie zasady panujące w domu, itd. Jest to bardzo fajne, bo znam dokładnie ich oczekiwania i stosunek do programu :) Jak zakończyłyśmy rozmowę podczas której padły "te" słowa, dostałam maila: 
[...] I know this is a big step in your life and I know that you are probably
nervous, scared and excited all at the same time but I know that we will
have a wonderful time and we hope to be able to show you all the great
things that our country has to offer! [...]

Czas zacząć myśleć o prezentach :)

10 komentarzy:

  1. gratuluję! Jak przyjedziesz to ja już się troszkę "zadomowię" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz już ponad miesiąc to powiesz mi później gdzie się warto wybrać :)

      Usuń
  2. Gratulacje! :) teraz już tylko z górki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Tak... wiza, prezenty, czytanie przewodników, oczekiwanie na bilet... Ale to już same przyjemności (poza wizą) :)

      Usuń
  3. ejj bo sie zgubiłam :D w końcu do której rodziny lecisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. San Diego mi się marzyło, ale niestety z czegoś trzeba było zrezygnować i postawiłam na rodzinę. Także będę w Alexandii, VA u cudownej rodzinki :)

      Usuń
  4. gratuluję!! :D rodzinka wydaje się być fajna. :) obyś była z nimi szczęśliwa. :D życzę bezproblemowego dostania vizy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mam nadzieje że tacy fajnie będą też na miejscu :) Również gratuluję i czekam na post u Ciebie o PM ;)

      Usuń