wtorek, 6 stycznia 2015

Jarmark Bożonarodzeniowy i fabryka czekolady

W Mikołajkową sobotę (06.12) wybrałam się do Niemiec do parku księcia Pucklera w Branitz, fabryki czekolady w Hornow i na Jarmark Bożonarodzeniowy w Cottbus.

Miejsca te znajdują bardzo blisko siebie, a dojazd tam z Poznania zajmuje 3 - 3,5 godziny.

Park księcia Pucklera w Branitz
Bardzo piękne miejsce, ale raczej nie w środku jesieni i w zimie. Dużo prac renowacyjnych i kwiatów, które żyją tylko na wiosnę i w lecie. Park jest otwarty dla wszystkich, więc sporo osób biega, spaceruje z psami lub kijkami. Wejście jest bezpłatne. Do dworku, który znajduje się w parku można wejść nie tylko w dni, kiedy odbywają się tam jakieś wystawy. Nie byłam w środku, więc niestety nie wiem, czy wstęp jest darmowy, ale jeżeli jest płatny, to zapewne jest to opłata symboliczna.

Tym co było dla mnie najbardziej interesujące to historia życia Pucklera, o której trochę można poczytać tutaj. Prowadził dość... kochliwy tryb życia, potrafiąc od pań swego serca dostać całkiem spore majątki.
Wewnątrz tej piramidy pochowany jest  Puckler
F
ot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fabryka czekolady "Felicitas" w Hornow
Myślałam, że będzie to najlepszy punkt wycieczki, ale trochę się przeliczyłam. Jadąc tam liczyłam, że będzie tak jak jak w fabryce czekolady Willy Wonka, czyli o tak:
Żródło: Internet
 Czekolada tryskająca z każdej strony, czekoladowe rzeki  zakręcony przewodnik. Oczywiście teraz wyolbrzymiam, ale spodziewałam się czegoś więcej. Było ok. Czysto, zadbano o szczegóły i ładny wystrój, ale... po prostu było ok. i nic więcej.
Pierwszą częścią wizyty w fabryce było obejrzenie filmu (ok.10 min.) o fabryce, jej założycielach (rodzinie z Belgii) i procesie powstania czekolady. Film był z polskim lektorem.
Panie przy wejściu częstowały kawałkiem czekolady oraz filiżanką gorącej czekolady
F
ot. źródło własne
Film
F
ot. źródło własne
Po filmie każdy dostał czekoladowego ogórka (zanim nie ugryzłam to serio się wkręciłam, że tam ogórek jest w środku!) i jeszcze jeden kawałek czekolady
F
ot. źródło własne
Kawiarnia w fabryce
F
ot. źródło własne
Kawiarnia w fabryce
F
ot. źródło własne
Jadąc tam liczyłam, że też tak będzie można sobie coś zrobić z czekolady. niestety- nie dla wszystkich takie atrakcje :(
F
ot. źródło własne
Urocza była :)
F
ot. źródło własne
Słoiczek z czekoladą- 5 euro.
F
ot. źródło własne
Sklep ze słodyczami z fabryki
F
ot. źródło własne
Sklep ze słodyczami z fabryki
F
ot. źródło własne
"felicitas chocolatier"
F
ot. źródło własne
Budynek był zadbany, ale zupełnie nie przypominał fabryki Willy Wonki
F
ot. źródło własne
Na koniec widząc te piękne produkcje w sklepie kupiłam dość sporo czekolad i figurek z czekolady, które później powrzucałam do prezentów 24.12 :)

Cottbus i Jarmark Bożonarodzeniowy
Ostatnim punktem tego dnia było zwiedzanie miasta Cottbus (zwanym też "Chociebuż") i Jarmarku Bożonarodzeniowego odbywającego się tam.



Fot. źródło własne
Figurka pocztyliona po wypadku :D
F
ot. źródło własne
Diabelski młyn! Oczywiście byłam tam ;)
F
ot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Pocztylion, który grał kolędy i w naprawdę fajny sposób opowiadało Cottbus
F
ot. źródło własne\
Stary tramwaj-tylko na specjalne okazje
F
ot. źródło własne
Pocztylion? Super człowiek!
Jarmark? Bez szału. Bardzo dużo budek z jedzeniem i tylko pare straganików z rzeczami z drewna. Ale miła atmosfera panowała :)
Diabelski młyn? Kupuje bilet po niemiecku- Pani mi odpowiada po polsku. W ogóle, jako że to teren przygraniczny to bardzo dużo polaków tam pracuje.

A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz