wtorek, 31 grudnia 2013

Hiszpania- część 5-> Figueres, Girona, Barcelona- czego w przewodnikach nie ma ;)

Część 5 i ostatnia. Początkowo miały to być trzy szczegółowe, osobne posty, ale wszystko znajdzie się w jednym i będą same ciekawostki. Jestem wściekła na siebie, bo na świeżo po powrocie miałam "pełną głowę" fajnych informacji, których nigdzie  (przynajmniej ja nigdzie nie znalazłam) nie ma i o których dowiedziałam się od Sebastiana (przewodnika po Barcelonie), Pascal (znajoma mieszkająca w B.), i innych. Więc następnym razem od razu będę wszystko spisywać!

Figueres

Główną atrakcją Figueres jest muzeum Salvadora Dali. Przy nim krząta się masa turystów, którzy łażą od sklepu do sklepu i kupują pamiątki (mimo, że w każdym sklepie i tak jest to samo) Dla mnie najfajniejszym miejscem tam jest Kościół, znajdujący się zaraz przed głównym wejściem do muzeum S.D. Najlepsze w nim jest to, że... nie ma w nim w ogóle ludzi! No dobra.... może z 8 (miejscowych) osób było. Zimne mury romańskiej budowli są idealne na odpoczynek od gorącego hiszpańskiego Słońca. Kościół z zewnątrz nie zachęca i wydaje się raczej mały. Jednak jak się wejdzie (trzeba trochę powalczyć z drzwiami, dlatego dużo osób myśli, że kościół jest zamknięty), w środku powita nas ogromna pustka. I to jest właśnie super- nie ma żadnego złotego sufitu, wielkich witraży, nowoczesnych dodatków.... Ławki, na końcu ołtarz, z boku pare obrazów i dużo wolnej przestrzeni. Po wyjściu na zewnątrz uderza w twarz gorące powietrze i od razu wchodzi się w wędrujących (często bez większego sensu) turystów.

Zdjęcia z muzeum:
grób S.D 1904-1989. Fot. źródło własne
Gala Dali- żona Salvadora.  Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
To jest tylko haft na materiale powieszony nad łóżkiem. 
Obraz znajduje się w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w NY.  Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Salvador Dali- to co każdy powinien wiedzieć:
- 1904-1989;
- hiszpański malarz;
- przedstawiciel surrealizmu.

Salvador Dali- to co mało kto wie:
- miał nieźle w głowie porobione, co pięknie oddają jego obrazy :D
- miał charakterystyczne wąsy i nosił czapkę, często spotykaną w Katalonii;
- "kumplował" się z Picassem, ale później jego ego było tak wielkie, że uważał swój jeden obraz za więcej wart niż wszystkie Picassa;
- gdy był młody ojciec pokazywał mu zdjęcia ludzi z chorobami wenerycznymi, żeby nie wiódł szalonego życia seksualnego. Cel został osiągnięty, gdyż tylko raz spał z kobietą (Galą). Nie był gejem. Po prostu odczuwał wstręt do seksu i brzydziły go kobiece organy płciowe.
- Gala- jego muza i jedyna miłość życia. Rosyjska imigrantka. Gdy ją poznał miał 25 lat, a ona miała 35. Była wtedy żoną znanego i bogatego poety, a jednak wybrała życie z biedniejszym, młodszym Dali. Dbała też o jego finanse i ogarniała jego dziwne zachowania. Sama też była specyficzna. Zażądała od męża (S.D.) kupna zamku i zastrzegła, że będzie mógł ją tam odwiedzać tylko za jej pisemną prośbą. Ten spełnił jej życzenie i podarował zamek w Pubol, a zaproszenie otrzymał dwa razy. Dodatkowo często spotykała się w nim z innymi mężczyznami (wiadomo po co :P ) co w ogóle nie przeszkadzało Salvadorowi Dali. Podobno gdy pierwszy raz Dali zobaczył Galę była ona naga po kąpieli.
- po śmierci Gali nie miał go kto ogarniać i namalował tylko jeden obraz.
- Trójkąt Dalego to 3 miejscowości w Katalonii związane z życiem i twórczością D. (Teatr i muzeum w Figueres, zamek w Pubol i Cadaques);
- projektował dla Coco Chanel;
- jego najbardziej znanego obrazu- "Cieknące zegary" (Trwałość pamięci, Uporczywa pamięć) nie znajdzie się w jego muzeum.... Ja przez cały czas go szukałam i wychodząc myślałam, że gdzieś przeoczyłam, jednak jest on w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku.

- Co może mieć wspólnego Salvador Dali i Walt Disney? Odpowiedź->  https://www.youtube.com/watch?v=3zELQrI_Pnk#t=11

Girona

miejscowość, która zatrzymała się w czasie. Jak się dowiedziałam, że tutaj kręcili film Pachnidło to starałam się skojarzyć dane miejsce z jakimś momentem filmu. Bardzo urokliwa, mała miejscowość z wyjątkowym klimatem :)
Jak się ją pocałuje w pupę to będzie się miało szczęście w miłości 
(albo w czymś innym...) Fot. źródło własne
Krzywe zdjęcie katedry. Lepszego brak. Fot. źródło własne
Studnia za katedrą Fot. źródło własne
Tylne wejście do katedry. Największy portal jaki kiedykolwiek widziałam. 
Kiedyś w tych 12 przerwach między... łukiem nad drzwiami, a podstawą portalu 
były figurki apostołów. Niestety ktoś je ukradł (albo zniszczył...? 
W każdym razie nie ma i nie będzie. Przynajmniej tych oryginalnych) 
Fot. źródło własne

Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
To miejsce na 100% było w filmie Pachnidło! Fot. źródło własne

Barcelona

- teledysk Loca Shakiry kręcony był w Barcelonie. Głównie w okolicy portu. A fontanna z 2:20- 2:40 w teledysku (Shakira- loca) znajduje się też zaraz przy porcie. Shakira nie wykupiła żadnych zezwoleń na kręcenie tam teledysku i za bezprawną kąpiel w fontannie dostała mandat jakoś 200-300 euro, który raczej nie naruszył jej budżetu za bardzo :D
Fot. źródło własne
Tamto daleko po prawej to budynek- żagiel. Najpierw był ten w Barcelonie a później w Dubaju. 
Możliwe że był on inspiracją dla aktualnie 7-gwiazdkowego hotelu. Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
- La Rambla- nie ma jej tylko jednej. Jest pare ulic w Barcelonie, które się tak nazywają. Ale jak już wiadomo o którą chodzi, to nie wolno tam bez zezwolenia występować. My to zrobiliśmy i.... zarobiliśmy w niecałe 15 minut 30 euro ^^ Ale wtedy nie wiedzieliśmy, że to nie legalne. Trzeba wykupić specjalne zezwolenie, bo jak przyjdzie policja to nam zabierze co się zarobi + mandat dadzą w gratisie.
My nie wiedzieliśmy, pośpiewaliśmy, ludziom się podobało i za te zarobione euro poszliśmy na lody :D
Fot. źródło własne
Fragment Rambli, po której krążą całe masy ludzi, a ceny 200% wyższe niż pare uliczek w bok, 
ale akurat w tym przedstawionym na zdjęciu 'supermercat' znajdującym się zaraz 
na początku Rambli (od strony portu) były całkiem przyjemne ceny, 
ale wszystko made in china (niestety- coś za coś). Fot. źródło własne

- Tańczące fontanny są dużo mniejsze niż się spodziewałam. Wyglądają ładnie, ale bez szału. Ludzi oczywiście masa, więc panował jeden wielki ścisk (to jak tu musi być w okresie bardziej wakacyjnym niż koniec września?!). Normalnie fontanny powinny "tańczyć" do muzyki, ale akurat jak ja byłam było bez muzyki, bo na dole (fontanna jest na wzgórzu z którego rozciąga się panorama miasta) była impreza Barcelony i muzyka z koncertu, więc ta z fontann by się nie przebiła przez nią.
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
- Panorama Barcelony ze wzgórza Montjuic- super! Zjeżdżając z góry (o ile nazwy nie przekręciłam^^) kierując się na centrum Barcelony po lewej stronie mija się budynki w których odbywały się zawody podczas igrzysk w 1992. Jednym z nich jest basen olimpijski na którym kręcona była między innymi ta-> reklama Forda

- Sagrada Familia- czyli to, z czym głównie kojarzy się Barcelona. Nie udało mi się wejść do środka, bo akurat w ten dzień wcześniej zamykali i mimo moich, koleżanki i Sebastiana (przewodnika)  prób negocjacji, Pani usłyszała od swojego szefa, że definitywnie ma zakaz wpuszczenia kogokolwiek więcej do środka :/ Heh... ja i moje szczęście ^^ S.F. to specyficzna budowla. Jedni się nią zachwycają, a inni twierdzą że jest beznadziejna. Dla mnie jest po prostu ciekawa, jak sam architekt- Antonio Gaudi- samotnik żyjący często we własnym, niedostępnym dla nikogo świecie, ale jednocześnie geniusz, który na zawsze zapisał się na kartach historii. Był on drugim architektem S.F., ale ten pierwszy prawie nic nie zrobił. Gaudi kiedy dostał na to zlecenie, początkowo nie szczególnie się tym zainteresował, ale później rzucił wszystko i tylko S.F. się dla niego liczyła. Mimo, że był bogaty, to strasznie zakręcony. Ubierał się bez składu i ładu- 2 różne buty, brudna kurtka, starte spodnie.... I tak, gdy pewnego dnia w 1926 roku wyszedł z S.F. (w której wtedy też mieszkał), ubrany nieskładnie, wpadł pod tramwaj. Wszyscy uznali, że to bezdomny żebrak i trafił do tego gorszego szpitala (dla biednych). Nikt nie rozpoznał w nim TEGO słynnego i bogatego Gaudiego. Nie dostał odpowiedniej opieki i zmarł, pozostawiając niedokończone prace. Został pochowany w S.F.

Dzieło życia Gaudiego (S.F.) ma przypominać jeden idealny organizm. Początkowo ustalona wysokość została trochę zmniejszona, ponieważ "dzieło ludzkie nie może przewyższać dzieła boskiego" A. Gaudi nawiązując do wzgórza Montjuic w Barcelonie.
Fot. źródło własne
Ta najczęściej fotografowana strona to wcale nie jest główna część. 
Jest ona (patrząc na to zdjęcie) po lewej stronie. Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Tył budowli, uznając za przód wcześniej wspomnianą najczęściej fotografowaną część. Fot. źródło własne
Fot. źródło własne. Po środku na środku Weronika, ocierająca twarz Jezusa podczas drogi krzyżowej. 
Na chuście odbiła się jest twarz, która tutaj zrobiona jest techniką 3D- Raz wypukła, a raz wklęsła. 
Te 2 ludki na lewo od Weronika to strażnicy, którzy.... 

.... byli inspiracją dla Georg'a Lucasa, który z kolei w swoim dziele życia- "Star Wars"- wykorzystał pomysł 
Gaudiego i zrobił podobnych Szturmowców :) Jeszcze pare rzeczy pożyczył od A.G. Fot. źródło: Internet
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
- Giganty- mają 4 metry wysokości i ważą podobno 80 kg. Są charakterystyczne dla całej Katalonii. Mężczyźni "ubierają" te figurki na swoje ramiona i tak z nimi chodzą :D
Fot. źródło własne
- Park Guell- dla mnie najpiękniejsze miejsce w całej Barcelonie i jedno z piękniejszych jakie w życiu widziałam. Minus? I to zdecydowany- ogrom ludzi jaki się tam przewijał :/ Niemożliwe było zrobienie sobie zdjęcia samemu! :/ 

Gaudi bardzo dużo zawdzięczał Guellowi i ich przyjaźni. Dzięki niemu mógł się rozwijać i tworzyć projekty tak jak chciał. Eusebi Guell- kataloński bardzo bogaty przedsiębiorca był zauroczony projektami Gaudiego i finansował jego prace często nie wiedząc co planuje. Mówił mu tylko ogólnie jakiej budowli oczekuje i do niczego innego się nie wtrącał, nie ingerował, nie sugerował... Najbardziej znanym ich wspólnym dziełem (projektowanym przez Gaudiego, finansowanym przez Guell'a) jest właśnie Park Guell. Miało to być osiedle dla bogaczy, jednak nie znalazło chętnych, ponieważ bogaci nie chcieli mieszkać tak daleko od centrum miasta (czyli odwrotnie jak teraz). Zbudowano tylko dwa domy, z czego w jednym mieszkał Eusebi Guell. Aktualnie jest własnością miasta. Do października wstęp był darmowy, ale później miał kosztować pare euro. Taniej wychodzi jak się kupi bilety przez internet.
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Te leżące kulki to nie siedzenia tylko różaniec. Co 10 małych kulek jest 1 duża. I tak 5 razy. Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Mieć dom z takim widokiem? Bezcenne... Fot. źródło własne
Najdłuższa ławka na świecie. Fot. źródło własne
Chyba to jest właśnie dom Guell'a. Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Te kolumny utrzymują zbiornik, który zbiera olbrzymią ilość wody (deszczówki), 
która później jest powoli zużywana do nawadniania zieleni parku (której jest bardzo dużo), 
co by trawka tutaj była zawsze zielona. Fot. źródło własne 
Fot. źródło własne
Ludzie, ludzie, ludzie.... całe masy ludzi :/ Fot. źródło własne
- Stadion FC Barcelony- backstage
muzeum. Fot. źródło własne
I takich szaf z pucharami jeszcze z 10 tylko. Fot. źródło własne
Fajna zabawka :D   Fot. źródło własne
Jedyny polski akcent w klubie. Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Za zdjęcia w takich miejscach wszędzie trzeba było płacić. Swoim aparatem zrobić 
nie można było zdjęcia. Fot. źródło własne
Jacuzzi dla drużyny gości. Fot. źródło własne
Stoły do masażu dla drużyny gości. Fot. źródło własne
Fot. źródło własne
Zaraz przed wejściem na murawę :) Fot. źródło własne


- Inne ciekawostki:
W centrum Barcelony- efekt 3D jak w Sagradzie Familii. Fot. źródło własne
Schronisko dla kotów. W centrum miasta, ale poza turystycznymi szlakami. Fot. źródło własne
Najkrótsza ulica Barcelony. Ma aż 2 fragmenty domów :D Fot. źródło własne
Szukając obiadu przez przypadek trafiliśmy na ulice prostytutek, itp.- Carrer d'en Robador.
 (Nie było jak lepiej zdjęcia zrobić) Fot. źródło własne

PODSUMOWUJĄC:

Barcelona jest cudownym miastem. Genius loci jest wyczuwalny i zachęca, żeby pojechać tam znowu- na dłużej.Ale Ci wszyscy turyści łażący bez celu i szukający nie wiadomo czego... Następny mój pobyt w Barcelonie będzie w okresie bardzo nieprzyjaznym masowym turystom :D

Najlepszy przewodnik po Barcelonie-> http://www.barcelonapopolsku.pl/

A.

niedziela, 10 listopada 2013

Hiszpania- część 4-> Real Madryt vs FC Barcelona- ciekawostki

Oczywiście sportem narodowym Hiszpanii jest piłka nożna! A odwieczna walka między Realem Madryt i FC Barceloną nie tylko jest rywalizacją dwóch drużyn, ale także konfrontacją Katalonii z Hiszpanią. Mimo, iż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że kluby hiszpańskiej piłki nożnej są niesamowicie bogate to jest zupełnie inaczej. Finansowo stoją bardzo słabo i popadają w coraz większe długi... Łącznie wszystkie kluby winne są państwu 670 mln euro z powodu zaległości podatkowych (z czego 230 mln jest winna Barca, a 127 mln Real. Jednak dług tego drugiego podobno został sporo zaniżony i może sięgać nawet 541 mln euro! Co znacznie zwiększyłoby ogólne zadłużenie klubów hiszpańskich )! Nie przeszkadza im to jednak w zakupach nowych, "kosztownych" zawodników jak:

Pięć najdroższych transferów do Realu Madryt:

- Cristiano Ronaldo odkupiony w 2009 roku od Manchester United przez Real za bagatella... 93,2 mln euro! + 13 mln euro/ sezon do kieszeni piłkarza. Najdroższy piłkarz w historii (były wersje, że Bale był wart więcej, ale ostatecznie został kupiony za dwa miliony mniej niż CR7)

- Gareth Bale- świerzy "zakup" Realu. Wydali na niego 'tylko' 91,2 mln. euro

- Zinedine Zidane- odkupiony od włoskiego Juventusu w 2001 roku za 76 mln euro (najdroższy piłkarz do czasu transferu Cristiano Ronaldo w 2009 roku). Wśród Królewskich zakończył swoją karierę uwieńczoną pożegnalnym meczem 07.05.2006 roku. Od 2013 roku jest drugim trenerem Realu Madryt.

- Kaka- kupiony przez Królewskich w 2009 roku od Milanu za 65 mln euro. Niestety nie za dobrze czuł się w Realu i nie grał tak dobrze jak myśleli, że będzie. Dlatego we wrześniu 2013 roku wrócił do Milanu.

Warto jeszcze wspomnieć Luis'a Figo, którego transfer z 2000 roku był baaardzo kontrowersyjny (o wiele bardziej niż CR7, czy Bale) nie tylko dlatego że był to najdroższy (wtedy) transfer (56 mln dolarów- około 42 mln euro), ale głównie ze względu na jego kierunek: z FC Barcelony (gdzie był kapitanem!) do Realu!!! Prezentował tam bardzo wysoki poziom przez 5 lat, ale gdy później doznał kontuzji, po której nie był już taki dobry, Królewscy opchnęli go do Inter Mediolanu, gdzie w 2009 roku zakończył karierę piłkarską.


Barcelona jednak jest znacznie bardziej oszczędna jak chodzi o "zakupy". Aktualna największa gwiazda- Leo Messi- nie kosztowała ich prawie nic, ale więcej o tym można przeczytać chociażby na wikipedii. Barca postawiła i zaufałą Messiemu. Postawili na niego i pomogli mu w karierze. Zdecydowanie dobre posunięcie :) FC Barcelona to jedyny (poważny) klub w jakim grał Messi. Klauzula przy umowie Messiego wynosi... 250 mln euro!!! (i krążą plotki, że ktoś może wykupić "Dumę Katalonii" i zaproponować mu najwyższy kontrakt w historii futbolu).

Pięć najdroższych transferów do FC Barcelony:

- podobnie jak Kaka w Realu, również Barca miała swojego zawodnika, który kosztował ich dużo, a ostatecznie się nie sprawdził- Zlatan Ibrahimović. Odkupiony w 2009 od Inter Mediolanu za 69,5 mln euro grał w barwach Barcelony tylko 3 lata (w tym na rok został wypożyczony do Milanu). Jego problemy w katalonii podobno były spowodowane konfliktem ze szkoleniowcem Guardiolą. Od 2012 roku jest członkiem paryskiego klubu PSG zarabiając 13 mln euro rocznie, dzięki czemu jest najlepiej zarabiającym piłkarzem we Francji.

Naymar odkupiony przez Barce w 2013 roku od brazylijskiego klubu Santos za 57 mln euro. (Anegdotka: Naymar urodził się 6 dni po mnie (tego samego roku), a tego samego dnia (tylko pare lat później) co Cristiano Ronaldo. Bo wodniki są najfajniejsze :D )

- David Villa kupiony w 2009 roku za 40 mln euro przyczynił się do wygrania przez Barcelone wielu meczy. Mimo to ponad 4 miesiące temu został sprzedany do Atletico Madryt na bardzo ciekawych warunkach.

- Dani Alves- brazylijczyk wykupiony w 2008 roku od Sevilla FC za 36 mln euro.

- Cesc Fabregas kupiony od londyńskiego Arsenalu (gdzie był kapitanem) za 34 mln euro w 2011 roku. Przed wyjazdem do Londynu grał w Barcelonie tylko, że w kadrze juniorskiej. Jego odstępne wynosi jedynie 200 mln euro.

Najważniejsze nagrody:

- Liga Mistrzów UEFA: Barca-> 4 zwycięstwa i 3 razy finalista; Real-> 9 zwycięstw i 3 razy finalista;
- Primera Division: Barca-> 22 razy I miejsce i 23 razy II miejsce; Real->32 razy I miejsce i 21 razy II miejsce;
- Puchar Króla: Barca->wygrana 26 razy, finalista 10 razy; Real-> wygrana 18 razy, finalista 20 razy;

Często w finałach walk między hiszpańskimi klubami spotykają się właśnie Barcelona z Królewskimi, co świadczy o stałym, wysokim poziomie obu drużyn.

Stadion:

- Barca-> Camp Nou- największy stadion piłkarski Europy i świata. Pomieści aż 98 772 kibiców! Inauguracja odbyła się meczem z Legią Warszawa w 1957 roku.
Byłam, widziałam, zwiedziłam. Nie żałuje ani jednego euro :) A jako ciekawostka- w 1982 roku Jan Paweł II odprawił na nim msze, oraz odbywały się koncerty Michael'a Jacksona, Pink Floyd, U2, Stinga i wielu innych. Motto klubu: Więcej niż klub (Mes que un club)
Super miejsce! Genialnie jest wejść na stadion wybiegiem, którym podczas meczy wchodzą tak znani piłkarze! :)
- Real-> Estadio Santiago Bernabeu- Pomieści 85 454 kibiców. Otwarty w 1947 roku. Znajduje się przy nim muzeum Realu Madryt. Niestety jeszcze mnie tu nie było :(

Działalność charytatywna:

Oba kluby wspierają fundacje charytatywne.
Real prowadzi wszechstronne akcje charytatywne, które mają na celu np. pomoc osobom niepełnosprawnym, rozwój edukacji w krajach o wysokim odsetku analfabetyzmu, promocję piłki nożnej i sportu, czy walkę z rasizmem w sporcie. Współpracują z Caritasem i ogólnie- sporo pomagają i jako klub i piłkarze indywidualnie też :)
Barcelona wspiera UNICEF, jednak więcej tutaj działają sami piłkarze, którzy indywidualnie wspierają fundacje lub sami je prowadzą. Np. brazylijczyk Edmilson buduje centra dla sierot i osób potrzebujących w Brazylii, Samuel Eto'o buduje szkoły i ośrodki pomocy sierotom w Kamerunie, Messi jest ambasadorem UNICEF w Argentynie, a Carles Puyol dba o ochronę zagrożonych wilków hiszpańskich.

Podsumowując:


1. Real Madryt wydał na swoje największe transfery około 367,5 mln euro, a FC Barcelona około 236,5 mln euro.
2. Więcej "ważnych meczy" wygrał Real, ale obie drużyny prezentują najwyższy poziom i często jest to wynik zawdzięczany drobnym szczegółom, błędom sędziów czy dobrym lub złym dniem dla danej drużyny.
3. Camp Nou... <3 a na stadion Królewskich jeszcze muszę się przejść :)
4. Super, że obie drużyny pomagają innym :)

Moim zdaniem nie da się jednogłośnie stwierdzić, która drużyna jest lepsza. Real Madryt ma największą liczbę kibiców w Europie (ponad 20 milionów), a z kolei kibice FC Barcelony podobno bardziej interesują się życiem klubu.... Oba kluby mają i zwolenników i przeciwników. Ja podziwiam piłkarzy w obu klubach, bo tyle co się wybiegają przez pare lat w klubie to ja przez całe życie tyle nie zrobie ^^

A.

sobota, 9 listopada 2013

Hiszpania- część 3-> Tarragona

Tarragona 

Pierwsze miasto na wrześniowej trasie leżące już w Katalonii, a nie jak wszystkie wcześniejsze w Walencji. Mimo, iż Tarragonę zamieszkuje tylko 128 tys. mieszkańców (czyli minimalnie więcej niż Polski Gorzów Wielkopolski), to jest ona miastem znanym i licznie odwiedzanym przez turystów. Dla mnie dodatkowo kojarzy się z... egzaminem na pilota, ponieważ za każdym razem (czyli aż dwa razy :D ) musiałam wyznaczyć i obliczyć trasę do Tarragony. Za pierwszym razem z Lidzbarka Warmińskiego, a za drugim z Pleszewa, ale o tym dokładniej w tym poście :)

To z czego jest znana to:

- zabytki z okresu rzymskiego (dzięki którym jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO) takie jak pozostałości amfiteatru, cyrku dla rydwanów czy murów miejskich;
- katedra z XII- XIII wieku, łącząca w sobie romańskie i gotyckie elementy architektoniczne;
- Rambla Nova z Placa de la Imperial Tarraco (z zielonym placem z fontannami) na jednym końcu i Placa de la Font (przy morzu) na drugim. A gdzieś po środku jest rzeźba casteller, czyli wieży z ludzi (o tym w następnej notce). Zaraz przy casteller jest zejście do podziemnego parkingu gdzie jest kibelek (może komuś się przyda :D )
- znajdujący się tak na prawdę na obrzeżach miasta akwedukt rzymski, nazywany 'Diabelskim mostem'.
Dzięki temu, że Tarragona jest miastem raczej małym (64 km², czyli dla porównania- tyle samo co Żary) oraz że Szymon spędził już tutaj wcześniej pare dni, to bez problemu "zaliczyliśmy" większość atrakcji bardzo szybko.

Ale po kolei. Nasza wycieczka rozpoczęła się przy Placa de la Imperial Tarraco i przeszliśmy się po tarragońskiej Rambli na której można było kupić: oliwki, słodycze, orzechy, sery, inne jedzenie, zabawki, przejechać się na karuzeli ze słomianych kucyków, itd. Pełzliśmy w żółwim tempie między ogromem turystów mijając rzeźbe Casteller (gdzie przez zbyt dużą ilość ludzi nie dało się nawet ładnie zdjęcia zrobić :( ) dochodząc do Placa de la Font, gdzie naszym oczom ukazała się niesamowita panorama! W sumie widok podobny jak te w Alicante, czy Peniscoli, ale i tak zachwycił :)


Rambla Nova. Fot. źródło własne

Widok z Placa de la Font; Izba Handlu i przemysłu.; 
Placa de la Font; Światła- Odmierzacz ile zostało do zmiany światła 
(! od razu po 0 samochody zaczynają jechać !), i... ludzik który chodził! :D
Fot. źródło własne

Po mini sesji zdjęciowej poszliśmy dalej Passeig de les Palmeres, później Rambla Vella i chcieliśmy wejść do Rzymskiego cyrku, ale... Pani biletowa powiedziała, że ona sobie chce iść za 10 minut i już nas nie wpuści, "bo nie" (to nie była przerwa na sieste!). Pani straciła w sumie spory zarobek, a my niepocieszeni ruszyliśmy dalej wąskimi uliczkami aż doszliśmy do Katedry Św. Marii (Catedral de Santa Maria de Tarragona) przy której oczywiście znowu natknęliśmy się na "paru" turystów.

Turyści przed katedrą; amfiteatr; katedra w tle. Fot. źródło własne
Katedra; widok na amfiteatr i mały park obok niego; Tablica z rozkładem godzin 
(lewa strona: godziny mszy- dni pracujące 9:30 i 11:30, soboty i "vigilies" 19:30, 
niedziele 9:30, 11, 12:30; prawa- kiedy turyści mogą zwiedzać: od 17.03- do 4.11 -> godz. 10-19; 
od 4.11 do 17.03-> godz. 10-14, a w soboty 10-19. + prośba o nie zwiedzanie podczas mszy)
Fot. źródło własne
Zaczynał się odzywać pierwszy głód, więc zaczęliśmy się kierować w stronę Rambla Nova, żeby tam każdy sobie wybrał co mu odpowiada. Zahaczyliśmy jeszcze o amfiteatr (a raczej jego pozostałości). Niestety i tu nie dane nam było wejść:/ Ale akurat dużo nie straciliśmy, bo schodząc schodami  (duuużo ich tam było...) na Carrer Escales del Miracle doskonale widać cały amfiteatr, bo ogrodzenie składa się z metalowych, dosyć szeroko rozłożonych prętów, które nie przeszkadzały w oglądaniu, czy robieniu zdjęć :)
Fot. źródło własne
Niestety gdy już byliśmy na dole okazało się, że tędy do Rambla Nova nie dojdziemy...
Opcja A- dojść na samą górę po milionie starych, źle wyprofilowanych schodach;
Opcja B- podejść kawałek po schodach, następnie przejść się uroczym, malutkim parkiem i wjechać windą.
Oczywiście wygrała opcja B.
Ale jak już doszliśmy do windy to nie chciało mi się czekać na moją kolej i poszłam schodami w restauracji w parku. A te większe lenie czekały na windę :D

Potem każdy rozszedł się w swoją stronę i poszedł na obiad gdzie chciał. Ja, Enci i Asia poszłyśmy na bardzo "hiszpańskie" jedzenie do... Maca (jest na Rambla Nova). Jedzenie zamówiłam po hiszpańsku (Pani się trochę ze mnie pośmiała, ale dogadałam się :D ), więc jakiś element hiszpański był. Wzięłyśmy na wynos i zjedliśmy razem z Adamem na kocyku na Placa de la Imperial Tarraco :)
Fot. źródło własne
Po sytym obiedzie była jeszcze chwila na siestę, szukanie się z Enci po Rambli i oglądanie zawodów kolarskich, które akurat się tam odbywały.
Później pojechaliśmy zobaczyć rzymski akwedukt, który jest pośrodku lasu pod Tarragoną. Idzie się, idzie, idzie.... aż tu nagle, nie wiadomo skąd takie wielkie (wysokie na 27 m i długie na 249 m) coś wyrasta. Można wdrapać się na górę i przejść po całym akwedukcie. I pomyśleć, że tamtędy kiedyś woda płynęła do miasta... ;) Wejście nie jest strome, ale bardzo łagodne też nie, więc lepiej ubrać buty, które dobrze trzymają się nogi. Ja poszłam w japonkach, które co chwila mi się przesuwały, ześlizgiwały, itd. więc dobrze, że żadnego nie zgubiłam gdzieś po drodze :D
Fot. źródło własne

A.