No i zaczęło się... wczoraj inauguracja (na którą oczywiście nie poszłam^^), a od dzisiaj zajęcia.
Tęskniłam za ludźmi, za uczelnią, za tym miastem... ale wolałabym jeszcze raz zeszły rok...
Grupę dziekańską miałam super... byliśmy zintegrowani i zawsze mogliśmy na siebie liczyć. A teraz?? Wybór specjalizacji i nowe grupy:/ Tylko 2 osoby ze starej. Zawsze coś ale wolałabym jeszcze 25:(
Grupo 2 tęsknię!!!!!!!!! ;(
No ale nic. Trzeba wziąć się za siebie i stawić czoło problemom^^ Jest pare osób(5-7?) które są spoko. Reszty nie znam, lub znam z korytarza. Mam nadzieję, że grupa 1 nie będzie taka straszna i nudna jak dzisiaj i się jeszcze polubimy^^
A co do grupy 2 to to jeszcze nie koniec:) Mimo, że jesteśmy porozdzielani w 5 grup to i tak się nie damy:D W niedziele odbyło się ostatnie spotkanie istniejącej jeszcze wtedy 2 grupy. Bilard, chodzenie po Rynku szukając miejsca do posiedzenia- ostatecznie wygrało spaghetti, potem zakrapiane pogaduchy w parku I, sklep i na koniec park II, gdzie oprócz rozmowy poczuliśmy w sobie znów małe dzieci i się bawiliśmy do 1 na placu zabaw:D:D:D Mimo niskiej frekwencji spędziliśmy niesamowity wieczór:)
A w sobotę, impreza i nocka u K. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz