Au pair - (z fr. "równy", "w normie") – program łączący cechy wymiany młodzieży i programu zatrudnienia cudzoziemców, w którym uczestnicy otrzymują darmowe zakwaterowanie i wyżywienie, a czasami również niewielkie kieszonkowe od rodziny goszczącej, w zamian podejmując się udziału w pracach domowych i opieki nad dziećmi. (źródło: wikipedia)
W Stanach dodatkowym obowiązkiem jest nauka. Na uniwersytecie lub w collegu należy wyrobić 6 kredytów, aby pozytywnie zakończyć program. Wyjeżdżając jako au pair do USA trzeba jechać przez agencje. Jest ich parę, więc można wybrać najlepszą wg siebie. Ja zdecydowałam się na "Au pair in America".
Moja przygoda z Au pair zaczęła się dość niedawno, bo w dzień moich urodzin, kiedy to utworzyłam swoje konto na stronie Au pair in America (liczyłam na jakieś urodzinowe zniżki, ale nic z tego... ). Po zalogowaniu pokazuje się regulamin, który czy chcesz czy nie, musisz zaakceptować. Jest to trochę dłuższe niż pare zdań, ale warto to przeczytać, bo nawet ja - osoba, która pierwszy raz miała wyjechać jako au pair do USA w 2010 roku, nie wiedziałam tego wszystkiego. Na przykład, że za uszkodzenie samochodu mogę maksymalnie zapłacić 500$. Nie mogę zostać pociągnięta do odpowiedzialności zapłacenia większej kwoty. Oczywiście mogę nie zapłacić nic, ale 500$ to absolutny maks. Wiedzieliście o tym? ;)
Zbieranie dokumentów i zaakceptowanie przez agencję zajęło niecałe 2 miesiące:
30.01 - otworzenie konta w Au pair in America;
07.02 - poszłam na spotkanie informacyjne;
20.02 - otrzymanie wszystkich referencji, dokumentów, itp;
26.02 - interview;
06.03 - dodałam filmik, z którym dosyć długo walczyłam i który zatrzymywał moją koordynatorkę przed wysłaniem mojej aplikacji dalej;
09.03 - wysłanie aplikacji do biura w Warszawie;
20.03 - wysłanie aplikacji do biura w Londynie;
26.03 - zaakceptowanie do programu!
Tak to wyglądało w moim przypadku - długo z mojego powodu, krótko ze strony koordynatorki i biura. Wiadomo - więcej chętnych to pewnie dłużej trwa, więc nie ma się co załamywać jak pare dni dłużej trzeba poczekać. Na razie nie liczę na zainteresowanie rodzin, bo date wylotu mam ustawioną dopiero... za pół roku, więc myślę że najszybciej za miesiąc coś się może ruszyć. Ale przynajmniej jedno z głowy i mogę zająć się pisaniem magisterki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz