piątek, 2 września 2011

Legoland Deutschland

Pierwszego słonecznego dnia pojechaliśmy do Legolandu. Jak się można było spodziewać ludzi masa:/ Jako, że mój wujek z kuzynkami mają wykupione karty na rok, bilet musiałam kupić tylko ja. Pomimo że wszystkie kasy były otwarte, przy takiej ilości ludzi z 2 godziny stania w kolejce były zapewnione:( Po 15 minutach oczekiwania w pełnym słońcu na dojście do budki, gdzie mogę zakupić pożądany kawałek papieru, odechciało mi się i jak moje kuzynki już były w środku wzięłam kartę jednej i chciałam na nią wejść. Chciałam, bo oczywiście nie przewidziałam tego, że jak już raz się weszło to nie można tego samego dnia znowu^^ I mi zaczęło pikać że coś jest nie tak. Podleciała jakaś dziewczyna i ściemniłam jej że musiałam wyjść na chwile i znowu chcę wejść. To mnie wpuściła na jakąś swoją śmieszną kartę :D (pomijając fakt że na biletach rocznych jest zdjęcie a ona go nie sprawdziła:D) Ale było dużo ludzi i przekręty co chwila jakieś były tam:D

Tak zaoszczędziłam 39 euro:) Chociaż tyle tylko turyści z zagranicy płacą, bo bardzo dużo zniżek tam jest. Jak się ma jakąś karte płatniczą to 20% mniej, jak się gdzieś pracuje to 30% mniej, kupony zniżkowe, itp. 

Sam park jest super :D chociaż raczej dla dzieci, a dla "starszych" to tak na raz do zobaczenia. No i przy Disneylandzie jest niczym... :D są tylko 3 w miarę szybkie kolejki (samochody, smok i łódka, która pod koniec dość szybko spada ze sztucznej góry do jeziora chlapiąc wszystkich) Wybrać się tam warto jak jest słońce właśnie z racji tego że jest pare "mokrych" atrakcji. W razie potrzeby po są też rozlokowane takie fajne, duże suszarki przy wyjściu (czemu nie zrobiłam im zdjęć?!)

Drogie i nie za dobre jedzenie...

'
Ciuchcia dookoła Parku.  "Maszyniści" mają świetną pracę, bo tylko siedzą, uśmiechają się i machają do gości:D





Z dedykacją dla mojego brata, który wygląda podobnie :D

Lotnisko w Monachium w wersji lego


Mini Allianz Arena ponoć jest to budowla zbudowana z największej ilości klocków "Lego"
Od niedawna Legoland prowadzi współpracę ze "Star Wars" i jest sporo rzeczy Lego SW

Można też tam zwiedzić niektóre europejskie miasta w wersji zmniejszonej :)

Jedna z "mokrych" atrakcji. Naprawdę fajna i męcząca. A w dorosłych facetach można zobaczyć znów małych chłopców:)
Było naprawdę fajnie:) Podczas 2 godzinnego powrotu do domu zajechaliśmy do Maca, gdzie wzięłam nowego shake'a o smaku mango-marakuja:) Był delicious^^ Muszę sprawdzić czy w Poznańskich Macach też już są:)

sobota, 20 sierpnia 2011

Alpy :)

I came back ;)
W Niemczech byłam już dużo razy, ale teraz chyba pierwszy raz bardziej zajęłam się samodzielnym zwiedzaniem, a nie tylko życiem :) Więc... mieszkałam u wujka pod Garmisch- partenkirchen, z takimi oto widokami z balkonu:


Teraz codziennie będę opisywać jedną z wycieczek:
- Legoland
- Alpamare
München
- Innsbruck

Jako że w Garmisch byłam już pare razy, to podarowałam sobie kolejne zwiedzanie skoczni, itp., ale po głównej ulicy trochę pochodziłam:) Polecam, bo jest bardzo ładne:)

Co do komunikacji w Niemczech to jest ona baaardzo droga:/ Bilet lotnisko- centrum Monachium=10euro, w momencie, gdy w Poznaniu bilet centrum- lotnisko =1,50zł. ^^
Najlepiej opłaca się kupić Bayern Ticket na 5 osób. Jak jedzie się samemu lub w mniejszej grupie to można przypadkowo się pytać czy się nie można z kimś zabrać. Ja niestety dopiero potem to ogarnęłam i tak podróż z lotniska do mojego miejsca docelowego kosztowała mnie 28 euro, czyli licząc aktualnym kursem- prawie 120zł :/ A jak kupiliśmy Bayern ticket w dwie osoby to wyszło po 15 euro na głowe i cały dzień na nim jeździliśmy ^^

c.d.n.

I moje ulubione zdjęcie jakie tam zrobiłam (tak! JA sama je zrobiłam!!! :D )

sobota, 6 sierpnia 2011

2 dni...

Super.. samolot 08.08 o 7a.m, a pociąg do Poznania 07.08 po 11am. Także zostało mi... 34 godziny na załatwienie wszystkich spraw... Z długiej listy zadań jaką miałam zrobić przed wylotem, mogę odhaczyć tylko parę,dzięki temu, że im bliżej wyjazdu, tym ilość godzin w pracy się zwiększa:(

Także skrócona lista, możliwa do realizacji:
1. Zrobić jakiś program itp. + sposób dotarcia w każde miejsc
2. Przetłumaczyć na pl zasady lacrosse
3. Wytrzymać jutrzejszy OSTATNI dzień w pracy^^
4. SPAKOWAAAĆ SIĘ!!!  bo jestem w totalnej rozsypce...
5. Posprzątać pokój i moją łazienkę, bo nie lubie jak mi ktoś obcy sprząta :/ no i nie wypada syfu zostawiać
6. no i S. ma jutro 18-stke więc obiecałam jej piwo postawić^^

a w niedziele: małe zakupy + spotkać się z K. i D. :)

Także zabieram się za laxa i ustalanie S-banów i Zugów ze słuchawkami na uszach w którym leci "Sunrise Avenue" oraz zastanawiając się czy brać ze sobą laptopa...

xoxo
A. ;)

czwartek, 14 lipca 2011

Wakacje :)

Po obozie wróciłam do mojego domu nad morzem i do 06.08. pracuję m.in. jako kelnerka. Śmieszna sytuacja z wczoraj- było ciepło więc ubrałam mega krótkie spodenki. Ścieram jeden ze stołów i nagle "pach"- czuje jakieś malutkie łapki na tyłku. Odwracam się, a tam maluch koło roczku i się śmieje zawadziacko^^ Myślałam że padne ze śmiechu:D Jego tata podleciał przerażony, ale jak widział, że ja się z tego śmieje to powiedział do synka tylko "Widzisz... jakbyś był starszy to byś oberwał" :) Ale był słooooodki :)

Mimo, że mieszkam w miejscowości nadmorskiej od urodzenia, to dopiero teraz zaczęłam dostrzegać jaką byłam szczęściarą, że nie dorastałam w dużym mieście (typu Warszawa). Zawsze lubiłam morskie kąpiele, czy spacery wybrzeżem, ale jak na rok wyjechałam to się za tym stęskniłam^^ I stwierdziłam, że ludzie którzy przyjeżdżają z drugiego końca Polski mają więcej zdjęć nad morzem niż ja, więc mam zamiar to nadrobić niedługo :)


08.08-> LOT Poznań-> Monachium

W drugą stronę biletu brak, więc nie jest określone kiedy wrócę :D Ale w październiku studia, więc się muszę wyrobić:D
 A i mam zamiar zrobić kurs baby sitters, albo studium 2-letnie "opiekunka dziecięca" i nie wiem co wybrać... :( Ale... jeszcze mam 2 miesiące ponad na wybór:)

poniedziałek, 11 lipca 2011

Obóz sportowy-> Chycina!!!

Tak więc 19-29.06.2011 byłam na obozie sportowym w Chycinie. Był on obowiązkowy i niezbędny do zaliczenia studiów. W Chycinie byłam już wcześniej 2 razy, a nadal miejsce to podobało mi się jak za pierwszym razem:)

Jako że to obóz sportowy to w codziennym planie dnia znajdowały się takie zajęcia jak: windsurfing, narty wodne, żagle, kajaki, bieg na orientacje (zajęłam III miejsce :D), bieg patrolowy, pływanie, itp. A wieczorami imprezy oficjalne: Rolnik Party, Disco Party, Hawaii Party+ zjazd na majciochach:D  i te mniej oficjalne, czyli codzienne imprezowanie w pokojach, czy w barze "u Ewki" :) Te pierwsze kończyły się skakaniem przez okno, czy chowaniem się w łóżkach innych, a te drugie: skakaniem przez płoty, przechodzeniem przez dziurę w płocie, czy uciekaniem przez las. A to wszystko w celu uniknięcia złapania przez kadrę co oznaczałoby otrzymanie nagany oraz ujemnych punktów.

Obóz zakończył się maratonem pływackim, który miał 2 km. Nie wszystkim udało się go przepłynąć:( Ja dałam radę w 46min. i teraz mam do odebrania "żółty czepek" (odznaka pływacka, nie zwykły czepek^^). Trochę zawaliłam bo popłynęłam w jednym miejscu zygzakiem i mogłam się bardziej spiąć, a mogłoby być szybciej:( ale... już nie ma co marudzić:)

Wrażenia niesamowite i fajnie by było taki wyjazd jeszcze kiedyś powtórzyć, ale niestety... tylko raz w czasie studiów jest:( No i najważniejsze żeby ludzie dopisali bo w fajnym towarzystwie nawet nudne wyjazdy (jednak ten zdecydowanie taki nie był) stają się niezapomniane:) Także z Chyciny wróciłam z bagażem pełnym doświadczeń i wyjątkowych wspomnień, które zawdzięczam szczególnie niektórym osobom z mojej grupy dziekańskiej, ale nie tylko:) Każdemu polecam studiowanie na AWFie, a szczególnie na tym moim- poznańskim:)

Kilka fotek: (niestety nie miałam kiedy robić zdjęć, bo całe dnie spędzałam na zajęciach)
Zrobione podczas nocno/ porannej warty na przystani.


Zajęcia z nart wodnych :)



A. :)