środa, 15 czerwca 2016

Prematche 6 - 14

Rodzina za rodziną... co chwila ktoś się zgłasza! Niestety większość to nadal Wschodnie Wybrzeże, jednakże Rodziny są na prawdę fajne :) 

(Było więcej komentarzy przy prematchach, ale blogspot się zbuntował i nie mam czasu popoprawiać wszystkiego, więc zostawiam komentarze tylko przy bardziej interesujacych - dla mnie - prematchach)

PREMATCH 6
Lokalizacja: Maryland, DC area
HK: 3 dziewczynki (10,9,3) i chłopiec (6)
Zwierzaki: psy i kot 

PREMATCH 7
Lokalizacja: NYC
HK: 3 chłopców (13,6,4) i dziewczynka (8)
Zwierzaki: psy i koty 

PREMATCH 8
Lokalizacja: San Rafael, California
HK: 2 dziewczynki (8,6) i chłopiec (4)
Zwierzaki: brak
W końcu Kalifornia!!! Dzieci przesłodkie!!! Napisali że uwielbiają mój profil i koniecznie musimy się umówić na Skypa. Spytali o dyspozycyjność to im podałam w czasie wschodniego wybrzeża. W odpowiedzi napisali, że szukają kogoś kto dopiero przyjedzie do USA, bo chcieliby aby au pair została z nimi na 2 lata (lub tak jak poprzednia, na 3 - rok jako studentka). Przeprosili za niedopatrzenie...

PREMATCH 9
Lokalizacja: Piękna nadmorska miejscowość w Massachusetts (ok 45-60 minut od Bostonu)
HK: 2 chłopców (12,9)
Zwierzaki: brak
Fajna rodzina, ale nie ta lokalizacja. W Bostonie byłam tydzień temu (notka powstanie niedługo). Miasto bardzo mi się podobało i na pewno przez 2 dni nie zobaczyłam wszystkiego co ma do zaoferowania to miasto, jednak na drugi rok chce trafić gdzieś, gdzie jeszcze mnie nie było! :) 

PREMATCH 10
Lokalizacja: Long Island (ok. 30 min. od Manhattanu)
HK: 3 chłopców (8,6,4)
Zwierzaki: brak

PREMATCH 11
Lokalizacja: Atlanta, GA
HK: 2 dziewczynki (11,9)
Zwierzaki: 2 psy
Brak zdjęć i listu. Napisała do mnie ich au pairka, że rodzinie bardzo się spodobał mój profil i chciałaby ze mną porozmawiać, jeżeli jestem zainteresowana. Pierwszy raz to au pair, a nie rodzina do mnie napisała, co uważam za super! Muszą mieć do niej ogromne zaufanie, a au pair musi się u nich świetnie czuć! 2 dni nad nimi myślałam, ale ostatecznie odmówiłam. Fajna lokalizacja, dużo kulturalnych eventów się tam odbywa, itd... Ale jednak ciągnie mnie bardziej na zachód (szczególnie, że w Atlancie już byłam).
Podczas pierwszego roku, to rodzina nr 11 okazała się moim Perfect (jak się okazało później, nie do końca perfect) Matchem. Tym razem na pewno czeka mnie więcej prematchy, niż podczas pierwszego roku...


PREMATCH 12
Lokalizacja: Boston, MA
HK: dziewczynka (9)
Zwierzaki: pies
Świetna rodzina! Również myślałam, czy nie dać im szansy (kurs na Harvardzie? ;) ), ale ostatecznie z bólem serca im odmówiłam. 

PREMATCH 13
Lokalizacja: DC
HK: 2 dziewczynki (10,8)
Zwierzaki: brak
Jest to mój prematch 3 - drugi raz mnie polubili, drugi raz zadzwonili, itd. Przeprosili, bo nie skojarzyli mnie po tygodniu :D

PREMATCH 14
Lokalizacja: Maryland (przedmieścia Baltimore)
HK: dziewczynka (15), chłopiec (9)
Zwierzaki: 2 psy

11 dni otwartego roomu - 14 rodzin. Nie jest źle, ale ciągle nie to... Nawet żadnego Skypa nie miałam! Czekam dalej...
A.

wtorek, 7 czerwca 2016

Extension!!! 5 prematchy w 3 dni!!!

To tak okropne jak au pair tłumaczy się z niepisania postów na blogu, ale... na prawdę nie ma czasu! Szczególnie jak masz sporo pracy z dzieciakami. Ja latam tylko między aupairowskimi obowiązkami, siłownią i uczelnią... Ale przede mną ostatni tydzień zajęć i karnetu na siłowni, więc mimo, że szykuje mi się trochę wyjazdów w lato, to myślę że znajdę czas, żeby nadrobić zaległości :)

Zdecydowałam się przedłużyć program. Moja aktualna Host Rodzina była przekonana, że zdecyduję się przedłużyć z nimi, ale chyba zaakceptowali moją decyzje :) 3 dni temu (w piątek wieczorem) biuro otworzyło mi "room" i mam czas do 15 sierpnia na znalezienie nowej rodziny. Nie ukrywam, że tym razem będę bardzo wybredna i jak nie znajdę rodziny spełniającej moje wszystkie, lub zdecydowanie większość moich wymagań, to wracam do Polski. Kolejne 12 miesięcy ma być przyjemnością :)



PREMATCH 1

Lokalizacja: Long Island (45 min. od NYC)

HK: 2 chłopców (6 i 10)
Zwierzaki: brak



Byłabym ich czwartą au pair. Praca 7-9am i 4-7pm. Weekendy wolne (raz w miesiącu randka w piątek lub w sobotę wieczorem). Samochód dla au pair (nie do pracy, tylko w czasie wolnym).

List bardzo miły, choć bardzo konkretny. Dużo zdjęć. 
Podziękowałam, bo nie odpowiada mi lokalizacja i mimo małej ilości godzin czułam jakby mieli ogromne oczekiwania od au pair.


PREMATCH 2
Lokalizacja: CT (50 min. od Manhattanu)

HK: 2 chłopców (16,12), dziewczynka (14)
Zwierzaki: pies



Byłabym ich jedenastą au pair. Świetna rodzina! Zdecydowanie mój numer jeden jak do tej pory! Hości przyjechali z UK, a Hostka sama kiedyś była au pair w USA, więc zna au pairskie życie. Zakochali się w mojej aplikacji, bo szukają kogoś starszego, niezależnego, kto lubi lacrosse. Także jak zobaczyli moje wideo, że kiedyś grałam to stwierdzili, że właśnie mnie chcą, bo wszystko świetnie pasuje. Gdyby nie lokalizacja to pewnie byśmy się zmachowali. 

Wielki dom, duży pokój z łazienką dla au pair, samochód, basen.... wszystko grało tylko nie ta lokalizacja :( Jak im napisałam, że nie odpowiada mi miejsce to odpisali że to rozumieją i życzą mi udanego roku. Lubię jak rodziny tak piszą, a nie po prostu znikają...


PREMATCH 3
Lokalizacja: DC

HK: 2 dziewczynki (10,8)
Zwierzaki: brak

Aktualnie mieszkam na przedmieściach DC i mimo, że jest tu dużo do robienia to chcę jechać w inne miejsce. Praca 7-8:30 i 3:30-7. Pokój z łazienką, telewizorem i osobnym wejściem. Mieszkają w centrum DC, więc jest to ogromny plus! Najprawdopodobniej brak samochodu.


PREMATCH 4
Lokalizacja: DC

HK: 2 dziewczynki (9,2)
Zwierzaki: pies

Kolejne DC. Szukają pierwszej au pair, ponieważ niania którą mieli do tej pory przez kilka lat jest w ciąży. Bardzo mnie chcieli, ale nie wiedzieli, że jestem właśnie w DC. Mieszkają w na prawdę świetnej dzielnicy DC (jak dla mnie nejlepsze miejsce w DC do zamieszkania!). Nie mieszkaliby z au pair. Dla mnie byłby apartament który właśnie odnowili blisko ich domu. Super rozwiązanie! Znowu mogłabym być niezależna :) Brak samochodu, ale kto potrzebuje samochód w DC ;) 


PREMATCH 5
Lokalizacja: 30 minut od Chicago, IL

HK: 2 dziewczynki (9,6)
Zwierzaki: psy

Najbardziej nietrafiony prematch. Nie dość, że zimno to jeszcze schedule tragiczny! Rano od 6:30 do 8 przygotowywanie dzieci do szkoły (rodzice w tym czasie przygotowują siebie do pracy :/ ), później 2:30-7:30. Praca również w soboty 8-12. Jako że lubię spać, to na pewno się na to nie zgodzę. Przyzwyczaiłam się do wolnych weekendów :D 


Extension dopiero rozpoczęłam, ale jak taka ilość prematchy się utrzyma to mogę mieć ich nawet 117 (deadline to 15 sierpnia, czyli mam 10 tygodni)! Mam nadzieję, że w końcu zaczenie odzywać się też druga strona USA, a nie tylko NY i DC...

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rematch

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście - prawie 2 miesiące temu byłam w rematchu. 

Gdy 21 września wsiadałam na pokład samolotu lecącego z Warszawy do Nowego Jorku byłam przekonana, że czeka mnie niesamowity rok z rodzina, którą znalazłam aż 5 miesięcy wcześniej i która wydawała mi się być bardziej niż idealna! Fajni Hości, kochany dzieciak, którego "pokochałam" od pierwszej rozmowy na Skypie, samochód do dyspozycji, mieszkanie w uroczym miasteczku, pokój z własną łazienką i salonem... Byłam przekonana, że jestem największą szczęściarą ze wszystkich au pair i mimo że nie jadę do mojej wymarzonej Kaliforni, to jadę do najlepszej rodziny w całych Stanach. 

Nie wiedziałam wtedy jeszcze jak bardzo się myliłam....

Lokalizacja, warunki, kontakt z Młodym - wszystko było super! Niestety ostatecznie nie mogłam używać samochodu w wolnym czasie. Na początku mówili, że będę mogła brać auto dopiero jak zrobię prawo jazdy amerykańskie. Zrobiłam je najszybciej jak się dało, czyli po miesiącu i 2 tygodniach. Prawo w Virginii pozwala zapisać się na egzamin dopiero po miesiącu mieszkania w tym stanie. Do teorii mogłam przystąpić od razu, natomiast na egzamin praktyczny musiałam czekać 2 tygodnie. Zgodnie z ich prośbą zrobiłam prawo jazdy, jednak wtedy zawsze mówili, że potrzebują oba samochody i żebym wzięła uber. I nie - nie chodziło o to że nie potrafie jeździć samochodem. Jeździłam z Młodym, ale nie mogłam po pracy. Więc skoro dawali mi auto, żebym woziła Młodego to raczej uznali, że jestem bezpiecznym kierowcą.
Kolejna rzecz która nie grała, to totalnie różne charaktery z Hostką. Chodziłam zestresowana starając się zrobić wszystko idealnie, a i tak miałam wrażenie że prawie nigdy mi się to nie udawało. 
Ciężko mi było podjąć decyzje o rematchu. Nie miałam złej rodziny i bałam się że trafie gorzej. Tyle słyszałam/czytałam o dziewczynach/chłopakach które/którzy mają wydzielane jedzenie, pokój z robalami, dzieciaki bez respektu do au pair, itd. Mimo wszystko postanowiłam zaryzykować i poprosiłam o rematch, który okazał się nie być wcale taki zły jak się spodziewałam.

Miałam opłacone zajęcia w collegu (dużo wyłożyłam z własnej kieszeni), więc zależało mi żeby zostać w bliskiej okolicy i powiedziałam o tym LCC. Byłam przekonana, że znalezienie fajnej rodziny w określonym obszarze jest niemożliwe, a jednak się udało! 2 dni po zgłoszeniu rematchu poszłam na obiad z jedną z potencjalnych rodzin. Super było to, że mogliśmy poznać się osobiście! Po obiedzie powiedzieli, że bardzo by chcieli żebym została częścią ich rodziny. Z wielką przyjemnością się zgodziłam i tak oto mój rematch się zakończył. W sumie przez 2 dni rematchu moja LCC zaproponowała mi 4 rodziny, więc jest to całkiem fajny wynik! U nowej rodziny jestem prawie 2 miesiące. Z Hostką oglądam seriale, Host piecze nam babeczki, dużo rozmawiamy i śmiejemy się razem, jest luźna atmosfera, z dzieciakami super mi się pracuje, a samochód mam dla siebie - mogę brać kiedy chce i jechać gdziekolwiek chce. Także nie ma co się bać! To ma być Wasz rok! Macie się dobrze czuć i spełniać marzenia! 

Co do byłej Host Rodziny... Ciężko mi było zostawić Młodego, bo zżyłam się z nim bardzo. Hostka na koniec rozmawiała ze mną poprzez moją LCC, co było dziwne i tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzje idąc w rematch. Mimo wszystko życzę im jak najlepiej i mam nadzieję, że znajdą idealną dla siebie au pair. Po prostu nie byli idealni dla mnie, a ja dla nich.

Rada: Żyjcie dobrze z LCC, bo ona może zdziałać cuda podczas Waszego rematchu!


JAK WYGLĄDA REMATCH?
Zgłaszasz go rodzinie i LCC (lub rodzina zgłasza go Tobie i LCC). Od czasu gdy LCC poinformuje agencje i otworzą Ci ponownie konto, masz 2 tygodnie na znalezienie nowej rodziny i przeprowadzenie się do niej. LCC robi rozliczenie między Tobą i Rodziną Goszczącą. W moim przypadku musiałam oddać mojej Rodzinie ok.100$, ponieważ oni zapłacili 500$ za moją edukacje a byłam u nich równe 5 miesięcy. Musiałabym oddać im więcej, jednak nie wykorzystałam w ogóle urlopu, przez co rodzina musiała mi za niego zapłacić, co w ostatecznym rozrachunku wykazało, że muszę im zapłacić 100$. Nowa rodzina dała mi 294$ na kolejny kurs, ale niestety z 10 dni wakacji zostało mi tylko 6 (z czego 5 mam już zaplanowanaych: Kanada w czerwcu i Kajmany + Belize + Honduras + Meksyk w lipcu).

Do napisania!
A.

piątek, 25 marca 2016

Pół roku w USA!

Dokładnie 185 dni, czyli 6 miesięcy i 4 dni.

Zleciało strasznie szybko! Dużo się działo - dobrego i złego. Od miesiąca jestem u nowej rodziny... Tak - byłam w rematchu. Była to moja decyzja, którą tak naprawdę rozważałam od samego początku. Za dużo nikomu nie mówiłam, bo wydawało mi się, że rematch to taka straszna sprawa i chciałam po prostu dotrwać do końca. REMATCH WCALE NIE JEST TAKI ZŁY! Ale napiszę o nim innym razem. Teraz chciałam podzielić się z Wami filmikiem jaki na szybko zrobiłam podsumowujący moje 6 miesięcy w Stanach. 

11 stanów "zaliczonych", 39 zostało do zobaczenia!

W weekend zamierzam poczytać blogi, bo przyznam, że mam spore zaległości! Postaram się też dodać kolejną notkę. 

Miłego weekendu!

A.



wtorek, 1 grudnia 2015

Thanksgiving

Trochę mnie nie było, ale już jestem i obiecuję nadrobić zaległości. Wyjaśnię również dlaczego przez jakiś czas nic nie pisałam. Miałam małe problemy, ale już jest wszystko dobrze :)

Thanksgiving, czyli Święto Dziękczynienia jest świętem obchodzonym w USA (w czwarty czwartek listopada) oraz w Kanadzie (drugi poniedziałek października) na pamiątkę przybycia brytyjskich pielgrzymów (ang. pilgrim) do miejscowości Plymouth w stanie Massachusetts w 1621 roku. Miejscowa ludność pomogła im przetrwać, a Ci aby im się odwdzięczyć przygotowali dziękczynną kolację. 
The First Thanksgiving

Miałam szczęście i udało mi się spędzić to wyjątkowe dla Amerykanów święto  w prawdziwej amerykańskiej rodzinie. Dokładniej, spędziłam je u mojej LCC (najlepszej na świecie!), do której zjechało się ponad 20 osób.  Przygotowania zaczęły się kilka dni wcześniej, kiedy to moja LCC ze swoją mamą całymi dniami przygotowywały potrawy: przekąski, desery, kilka dań... no i oczywiście indyka! Stoły się uginały, a zamknięcie lodówek było nie lada wyzwaniem! 

Goście zjeżdżali się mniej więcej 14:30-16 (chociaż jeden syn LCC trochę zaspał i dojechał dopiero koło 18!). W tym czasie wszyscy się poznawali, jedli przekąski lub szykowali stół na obiad, a dzieci robiły czapki pielgrzymów i wręczały każdemu (mimo, że nikt jej później nie zakładał). LCC przedstawiała mnie jako swoją przyjaciółkę, a gdy podczas rodzinnej fotografii zaoferowałam się, że mogę zrobić zdjęcie usłyszałam, że absolutnie nie ma takiej opcji, bo teraz jestem częścią tej rodziny!
Przekąski

O 16 usiedliśmy do obiadu, który rozpoczął się podziękowaniem. LCC jako przedstawiciel rodziny dziękowała ze rzeczy, które spotkały ich w ostatnim roku. Podziękowała również za to, że w ten szczególny dla nich dzień jestem z nimi. Miło! Obiad to indyk przygotowany na dwa sposoby oraz masa towarzyszących mu dodatków, takich jak: puree ziemniaczane, sos, cranberry sauce, green bean casserole (nie polecam...okropne!) oraz wiele innych. 
Gotowi na obiad!
Po obiedzie był czas na odpoczynek i oglądanie footballu amerykańskiego (niestety nie mogliśmy pograć, bo było za zimno, więc oglądanie musiało wystarczyć). Ciągle nie czaje zasad, ale udawałam, że mniej więcej wiem o co chodzi :D Dzieci kleiły domek z piernika (miały zrobić 2 i miały być zawody w jego jedzeniu, ale ostatecznie zbudowanie jednego domku okazało się wystarczająco trudnym zadaniem), po czym przyszedł czas na ostatni posiłek - deser! Pumpkin pie, apple pie, masa ciasteczek... uwielbiam słodkie rzeczy, ale nie dałam rady wszystkiego spróbować! Później graliśmy w grę, które według mnie jest połączeniem Tabu i Gorącego ziemniaka. Świetna zabawa i dużo śmiechu do około 23, kiedy to powoli wszyscy zaczęli wracać do domów lub iść spać.
Piernikowy domek maksymalnie obklejony słodyczami
Deser!!!! :)
Piątek po Thanksgiving to Black Friday, czyli podobno dzień największych wyprzedaży. Usłyszałam dużo opinii, że wcale nie ma tak dużo promocji... Są na jakieś określone rzeczy i bierzesz to co jest, a nie koniecznie to co bardzo chciało się kupić. Słyszałam, że lepiej kupować po Bożym Narodzeniu - są większe promocje i na wszystko. Ja się nawet nigdzie w ten dzień nie ruszyłam, natomiast dziewczyny pisały mi, że ciężko było znaleźć miejsce na parkingu i wcale nie kupiły tak dużo. Były to zakupy bardziej na zasadzie "kosztowało tylko 15$ to wzięłam. Może się kiedyś przyda". Ja czekam na styczeń, żeby kupić cieplutką bluzę, iPada i być może lustrzankę Nikon. Nic więcej mi nie potrzebne :) 

Mam nadzieję, że Wy również spędziliście fajnie Święto Dziękczynienia i być może kupiliście coś ciekawego podczas Black Friday. Jak nie ma Was w Stanach, a planujecie wyjechać, to... szykujcie brzuchy! I nie jedźcie za dużo na obiad, bo to deser jest najlepszy ;)

A.