niedziela, 16 października 2011

Poznań Hussars

Właśnie wróciłam z meczu Poznań Hussars- Kosynierzy Wrocław. Mecz pełen emocji, a chłopaki dawali z siebie 200%. Wygrał oczywiście Poznań 9-8 ;)  Był to bardzo ważny dla wszystkich mecz, gdyż Poznań jest MISTRZEM POLSKI LACROSSE, a Wrocław ma II miejsce.Więc mecz był na bardzo wysokim poziomie.


Może napisze o tym co to jest lacrosse jak ktoś nie wie:D (Informacje ze strony Poznań Hussars)
Lacrosse jest uważany za najstarszy amerykański sport narodowy. W swojej historii sięga tradycji indiańskiej. To właśnie rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej należy uznać za twórców tej gry.  Lacrosse służył pierwotnie celom militarnym i znacznie odbiegał w swej formie od postaci, którą znamy dzisiaj. Całe plemiona uczestniczyły w meczach trwających od świtu do zmierzchu, boiska liczyły wiele hektarów, gra była bardzo brutalna a wszystko po to by młodzi wojownicy mogli wykazać się męstwem, nieodzownym w prawdziwej walce. Najbardziej zorganizowaną ówcześnie formę lacrosse stworzyli Irokezi, którzy nazwali swą wersję gry  „baggataway” (tzn. młodszy brat wojny).


Jak nie trudno się domyślić najlepsi w lacrosse są mieszkańcy Ameryki. I tam jest to sport bardzo popularny (podobno). W Polsce maaaało znany:(


Jest uważany za jeden z najbardziej dynamicznych sportów(czy jakoś tak...)


Jak mówię ludziom, że gram w lacrosse, to o ile już coś o tym wiedzą to reagują tak:
-ooo... to to gdzie się motyle łapie?? fajne to jest:D
lub tak:
-tam się tak naparzają co nie?? Ale to trochę mało kobiece jest... 


bo takie "zachowanie" jest normalne:


a oto jak mniej więcej wygląda gra:


żeby nie było- kobiecy jest mniej drastyczny i można uderzać się tylko po kijach (w teorii, bo w praktyce jak sędzia nie widzi to różne rzeczy się dzieją...). Kiedyś jak oglądałam jakieś mecze na żywo, czy w TV, to dziwiłam się, czemu ludzie się biją, popychają, itp. Dopiero jak zaczęłam grać w laxa i pojechałam na pierwszy mecz to zrozumiałam... nie wszyscy grają fair, a Ty nie zniesiesz długo uderzeń w brzuch, głowę.... i potem musisz się zemścić... musisz oddać... i ćwiczenie ze swoją drużyną na treningach nie oddaje emocji meczu. Swój Cię nie kopnie, nie walnie, nie łupnie kijem... inny- będzie to robić bardzo często i jest się w szoku o co mu chodzi... ale potem się przyzwyczajasz:D


Lacrosse to nie tylko sport, to styl życia

a ja teraz robię sobie wolne od treningów do lutego. A dlaczego to napisze kiedyś, jak już załatwię wszystko do końca;)

A.A.

środa, 5 października 2011

Witamy na II roku...

No i zaczęło się... wczoraj inauguracja (na którą oczywiście nie poszłam^^), a od dzisiaj zajęcia.
Tęskniłam za ludźmi, za uczelnią, za tym miastem... ale wolałabym jeszcze raz zeszły rok...
Grupę dziekańską miałam super... byliśmy zintegrowani i zawsze mogliśmy na siebie liczyć. A teraz?? Wybór specjalizacji i nowe grupy:/ Tylko 2 osoby ze starej. Zawsze coś ale wolałabym jeszcze 25:(
Grupo 2 tęsknię!!!!!!!!! ;(

No ale nic. Trzeba wziąć się za siebie i stawić czoło problemom^^ Jest pare osób(5-7?) które są spoko. Reszty nie znam, lub znam z korytarza. Mam nadzieję, że grupa 1 nie będzie taka straszna i nudna jak dzisiaj i się jeszcze polubimy^^

A co do grupy 2 to to jeszcze nie koniec:) Mimo, że jesteśmy porozdzielani w 5 grup to i tak się nie damy:D W  niedziele odbyło się ostatnie spotkanie istniejącej jeszcze wtedy 2 grupy. Bilard, chodzenie po Rynku szukając miejsca do posiedzenia- ostatecznie wygrało spaghetti, potem zakrapiane pogaduchy w parku I, sklep i na koniec park II, gdzie oprócz rozmowy poczuliśmy w sobie znów małe dzieci i się bawiliśmy do 1 na placu zabaw:D:D:D Mimo niskiej frekwencji spędziliśmy niesamowity wieczór:)

A w sobotę, impreza i nocka u K. :)

niedziela, 18 września 2011

Mazury...

Właśnie wróciłam z tygodnia w łódce na Mazurach. Wyjazd w 3 osoby (ja + rodzice), więc wypożyczyliśmy sasanke, żebyśmy dali rade ją ogarnąć. Ogólnie było mokro i zimno. Wspomnienia mieszane. Przez większość czasu pływaliśmy na silniku bo był bardzo mocny wiatr, burze i z dużą częstotliwością migały światła ostrzegawcze.
Przebyta trasa: Giżycko- Ryn- Mikołajki- pod j. Śniardwy- Mikołajki- Giżycko

Po kliknięciu mapka jest bardziej wyraźna

Parę zdjęć:
Bo jak się chce zjeść dobry obiad to ktoś musi pilnować ognia! :D

Relaks??

Niestety nie nasz.... :( Ten był tylko na jakieś 20 osób

Ach te polskie upały! ^^



niedziela, 11 września 2011

Innsbruck ♥


Zakochałam się w tym mieście i w jego mieszkańcach^^

Jak się jedzie pociągiem np. tak jak ja z Garmisch to należy kupić bilet do Mittenwald(11euro w dwie strony). Tam zamieniają się konduktorzy i trzeba u niego kupić bilet do Innsbruck(14,40 w obie strony).

Niestety moja mapka z atrakcjami zakupiona na Hauptbahnhof za 1 euro zaginęła i nie mogę wszystkiego opisać:( Dlatego będą zdjęcia:D
Trasa pociągiem jest przepiękna i momentami straszna i ciemna^^ są bardzo długie tunele po których jedzie się wzdłuż urwiska...








a oto i samo miasto:
przejście dla pieszych z trzema światłami :D


Na tym placu poznałam bardzo przystojnego, miłego i pomocnego austriaka (szkoda że tylko jeden dzień tam byłam...), panią z holandii i anglika. Miejsce ma magie przyciągania ludzi;)

Volkskunstmuseum

Kolumna Św. Anny

♥ Innsbruck




Golden Roof. Wszyscy taki szał dookoła tego robią, a to takie lipne troche.... szukając tego z nosem w mapie 2 razy przechodziłam obok i nie widziałam. W jego okolicy jak i na całym deptaku jest dużo sklepów. Stojąc tak przodem do niego i skręcając w prawo trafi się na "bazarki" z typowymi Erinnerungsstücke (pamiątkami turystycznymi)

Przed Golden Roof- była już bardziej interesująca niż sama atrakcja:D 


Tak- Olimpiada 2012 będzie w Innsbrucku;) (młodzieżowa)
Bardzo żałuję że nie dałam rady zobaczyć Świata Kryształów Swarovskiego:( Bo w Internecie wygląda cudnie.... ale zlokalizowane jest bardziej na obrzeżach miasta:( Fotki z Internetu:



Ale... jeszcze tam wrócę na trochę dłużej;)

PS. Warto też dodać że miasto jest bardzo czyste i zadbane. Posiada dużo miejsc gdzie mogą spotkać się młodzi (i nie tylko) ludzie. Minusem jest duża ilość turystów:/ Szczególnie w niektórych rejonach jest zdecydowanie za duża... Ale i tak jest piękny^^ 

piątek, 9 września 2011

Monachium

Tutaj najlepiej kupić Bayern- Ticket, za pomącą którego można się dostać S-Bahnami do miasta z innych miejscowości oraz podróżować po całym mieście S oraz U bahnami. Komunikacja miejska jest bardzo dobrze rozbudowana i można wszędzie bez problemu dotrzeć. Dodatkowo są mapki, tablice, trasy... wszystko jest powywieszane. Jedynym problemem mogą być maszyny w których zakupuje się bilet. Jak raz zobaczyłam jak ktoś ją obsługuje to dalej sama też wiedziałam jak zrobić. Ale na pierwszy raz może być problem. No i raczej w Bawarii wszędzie są maszyny z biletami. Jedynie na większych stacjach HBF można spotkać też kasy biletowe z obsługującymi ludźmi.

Tak więc za dwie osoby zapłaciliśmy 29 euro za cały dzień jeżdżenia ile się chce. "Kanarów" nigdzie nie spotkałam, ale podobno czasami można ich zauważyć i w porę wyjść;) Jak pisałam wcześniej za jednorazowy bilet metrem(U-bahn) lotnisko- Monachium HBF zapłaciłam 10 euro, a tu cały dzień 14,50^^ (na pół z Dominikiem- kuzynem przewodnikiem).Trochę nie rozumiem ich logiki:D

1. Haubtbahnhof
2. Karlsplatz- shopping!!! Mega dużo sklepów  [http://lu.bie.to]






3. Konigsplatz- shopping cd. !!!
4. Olympia zentrum- Muzeum BMW (bardzo fajne:)), Olmpiaturm, budynki olimpijskie (basen, stadion i inne), Park nie wiem jaki, ale ładny... z jeziorkiem^^ I była w nim moja ulubiona ulica: LovelockstraBe :D Na koniec poszliśmy do Pizza Hut, gdzie gratis dostałam sok za 3 euro, bo po 30 min.czekania kelnerka powiedziała Nam, że piec nie działa i nie ma pizzy :(
Muzeum BMW


Olmpiaturm

Drzewa w doniczce:D





4. Głodni pojechaliśmy jakieś 2-3 przystanki do innej Pizza Hut gdzie w końcu zjedliśmy upragnione danie:) Stacja na której wysiedliśmy jest odremontowana i po prostu śliiiiiczna:)
5. Isartor- Deutsches museum- (największe muzeum typu technicznego na świecie) najpiejw wydaje się nie za duże, ale potem się chodzi...chodzi... chodzi... i końca nie ma... bardzo duża część muzeum znajduje się pod ziemią. Nawet ciekawe. Ale tak na raz do zobaczenia:)





6. Jazda w różne inne miejsca pochodzić, czy posiedzieć nad rzeką Isar.


"Najfajniejsza" była podróż powrotna, która normalnie zajmuje ok. 1,5 godziny, a wtedy były przebudowy torów przed Monachium i w M. wsiadłam w autobus do jedenej ze stacji, gdzie już pociągi jeździły, i potem godzine w pociągu. Wszystko byłoby fajnie(4 osoby w dużym, luksusowym autobusie), gdyby nie jechał tam 2,5 godziny-.-' Kierowca nie znał trasy, co chwila się gubił, wjechał raz w wąską uliczke i przywalił w mur z marmuropodobnego surowca^^ I w ogóle kosmos... Ale co chwila Nas przepraszał, że on nie zna tej trasy, że nie miał jej brać, ale tak wyszło i że ktoś tam miał na niego czekać, a sobie pojechał. Aż mi go szkoda było:( ^^