niedziela, 19 sierpnia 2012

Turcja- ciekawostki

1. Crazy drivers!
Tutaj każdy jeździ jak chce. Znaki niby jakieś są, ale prawie nikt się do nich nie stosuje. 
- Czerwone światło na skrzyżowaniu?? Problem yok <Tr: Nie ma problemu>. Można jechać :D
- Wyprzedzanie w miejscu gdzie nie można?? Takich miejsc tutaj nie ma :D
- Samochód policyjny na sygnale?? I co z tego- i tak się przed niego wpychamy :D
- Ludzie przy przejściu dla pieszych?? Co tam- jedziemy dalej i nawet nie zwalniamy:D (ale generalnie ludzie tutaj nie przechodzą przez przejścia dla pieszych. Można chodzić jak się chce przez środek skrzyżowania, przed policją, itp., itd.... Policja tutaj chyba nie jest od takich błahostek, bo w ogóle nie zwracają na to uwagi).

Jestem ciekawa jak to wygląda w dużych miastach.... Będę na pewno w Izmirze i może w Istambule to sprawdzę jak tam z tym jest:)

2. Dolmusz <dolmuş>
Taki samochodzik- busik. Podstawowy sposób podróżowania w miastach oraz pomiędzy nimi, ale nie na duże dystanse, tylko te małe. W dłuższe trasy jeżdżą normalne autobusy. Pomimo tego, że mają swoje przystanki to i tak zatrzymują się tam gdzie się powie albo machnie ręką.  Przystanki są raczej dla turystów, którzy o tym nie wiedzą, że mogą wsiąść gdzie chcą. Nawet stojąc na przystanku lepiej machnąć ręką do dolmusza, bo czasem się może nie zatrzymać.... 
Czasem zdarza się, że jedzie w nich naprawdę dużo osób (nie ma limitu). Może wejść tyle osób ile chce (albo raczej ile się zmieści). Ale tylko 2 czy 3 razy jechałam przepełnionym dolmuszem, a tak to często jedzie mało osób i nie ma problemu z miejscem siedzącym:)
Dolmusz jest raczej tani. Ja płace 2.75 żeby dojechać do centrum. To jest niecałe 6zł. Super wygodne nie są, ale za to oryginalne i mają swój klimat :)
Oczywiście kierowcy dolmuszu jeżdżą (jak to w Turcji przystało) też jak szaleni i jest to szczególnie przerażające jak ludzie stoją przy drzwiach, które są otwarte, a kierowca nie przejmując się tym jedzie jak szalony. Podobno czasem ludzie wypadają, ale ja niestety (albo może na szczęście) jeszcze tego nie widziałam :D

Zdjęcia jakie pokazał mi wujek google są zupełnie inne od tych jak wygląda dolmusz tutaj. Chyba ze względu na to, że jest to region turystyczny to są one ładniejsze... 

3. Córeczki księżniczki
Dziewczyny tutaj są... troszkę dziwne^^ Na mini disco zawsze można rozpoznać, które dziewczynki są z Turcji. "Wyglądają" jak księżniczki. Ale tylko z ciuchów. "Wyglądają", a nie wyglądają, ponieważ rodzice na siłe próbują z nich robić księżniczkopodobne coś. Mają kiecki jak z bajki, ale ich twarz do tego nie pasuje. Dziwnie brzmi, ale nie wiem jak to napisać... Takie małe jeszcze wyglądają fajnie, ale te starsze już nie:/ Sukienki są często za małe, i stylem by pasowały na 5 letnią chudzinke, a są w nie poubierane pulchniejsze dziewczyny 10 letnie, albo i starsze. TRAGEDIA!!!! 
Wczoraj na mini disco jedna dziewczyna(11-12 lat) przebiła wszystko. Pół prześwitująca bluzka, białe mega obcisłe spodnie, które bardzo odznaczały jej fałdy. Dodatkowo się porobiło pare fałdek od za małych majtek, które było idealnie widać przez spodnie. Pół tyłka jej nie zasłaniały i wyglądały jakby miały zaraz pęknąć. Cały strój dopełniały buciki księżniczki na podwyższeniu za małe o jakieś 5 numerów:/

Ale to dzieci. Teraz trochę o starszych.
Koleżanki z teamu wszędzie mają swoje zdjęcia. Na tapecie telefonu, laptopa,...... I to nie takie w miarę normalne, tylko wyglądające na "popatrz jaka jestem śliczna". Jeszcze te 17-18 letnie mogę zrozumieć, ale te starsze już nie do końca... Ogólnie wszystkie są kochane i bardzo je lubię, ale takie dzieci jeszcze z nich. I chyba się nigdy nie zmienią, bo jak widzę turystki- mamy (o wiele starsze) to też tak się zachowują jak małe dziewczynki.
Poznałam tutaj jedną polkę. Bardzo sympatyczną. Która ma dziecko z turkiem i tak kursują Polska- Turcja. To też powiedziała, że tak to w Turcji jest i że dziewczynki wychowywane są na "księżniczki".

4. Easy life
Wszystko tutaj jest spokojne. Nikt się nie spina. Nie czuje takiego napięcia jak w Polsce... Jak się ktoś spóźnia to ok... (byle nie do pracy jako animator:D). Ogólnie taki spokój....

5. Sex??
Tak... temat bardzo popularny w Turcji. Turcy raczej szybko zaczynają i często zmieniają partnerów. Oczywiście nie chcę generalizować. Chodzi o to że nie jest to aż takie tabu i takie wyjątkowe jak w Polsce (chociaż w Pl. też się robi coraz mniej...). Pracując w hotelu i znając tam wszystkich zauważyłam, że często ludzie zdradzają. Przyjeżdżają na wakacje z obrączką, a potem jakoś jej zapominają... albo robią to z obrączką na palcu, żeby było wiadomo że chodzi tylko o przygodę.I co dziwne częściej zdradzają dziewczyny niż faceci. Chyba że to po prostu u nas tak. Trochę słabo... moja wiara w ludzi upadła. 

6. Tattoo 
Bardzo popularne w Turcji są tatuaże. Ma je prawie każdy i w dużej ilości. Gwiazdki, imiona, serduszka,..... wszystko.
Dziwi mnie tylko że tak często ludzie tatuują sobie imiona swoich chłopaków/ dziewczyn. Np. koleżanka z teamu ma teraz imię swojego ex chłopaka na 4 palcu z boku. Teraz ma innego i powiedziała że bardzo żałuje, ale i tak jej chłopak ma lepiej niż ona, ponieważ jej obecny chłopak ma imię swojej ex na plecach. I tak jak ona to może jeszcze jakoś schować żeby mu się nie rzucało w oczy, to on jak zdejmie koszulkę to już nie może... Ale są świetną parą i może za rok będą brać ślub :) Z kolei inna koleżanka z teamu zerwała z kolegą z teamu 3 tygodnie temu po 5 latach bycia razem, i ma wytatuowane jego imię na ręce. 

7. Atatürk
Wszyscy mają fobie na jego punkcie. Nic złego nie można o nim powiedzieć. Jest tutaj pełno jego pomników. Bardzo ważna postać dla wszystkich turków. Często można zauważyć u turków jako tatuaż. 
Trochę najważniejszych informacji z wikipedii: 

W 1922 stanął na czele ruchu nacjonalistycznego i obalając sułtanat, zakończył epokę Imperium osmańskiego. Po proklamowaniu republiki przeniósł stolicę kraju ze Stambułu do centralnie położonej Ankary. W 1923 został wybrany na pierwszego prezydenta Turcji, którym pozostał aż do śmierci w 1938, wprowadzając autorytarne rządy i modernizację oraz europeizację kraju.
Wśród przeprowadzonych reform prawnych i społecznych na uwagę zasługują m.in. wprowadzenie kalendarza gregoriańskiego, alfabetu łacińskiego, oczyszczenie języka tureckiego ze słów pochodzenia arabskiego i wprowadzenie nazwisk, sam Mustafa Kemal wybrał dla siebie nazwisko: „Atatürk”, czyli „Ojciec Turków”, którego nie wolno było nosić żadnemu innemu Turkowi. Znacznie ograniczył ingerencję islamu w politykę państwa wprowadzając kodeks karny. Za jego rządów wprowadzono obowiązkowe nauczanie kobiet, a także ustawy gwarantujące im równość społeczną i polityczną, promowano też zachodni styl ubierania się.


A.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Turcja part 2

Wypadałoby znowu coś napisać:)
Wczoraj miałam day off i pojechałam z B. do centrum na zakupy. Wydałam duuużo pieniędzy, ale kupiłam pamiątki i pare rzeczy dla siebie:) W jednym sklepie obsługiwał starszy Pan, który cały czas się trochę trząsł. Bałam się o niego. Był bardzo miły. Stwierdziłam że kupie tam coś tylko ze względu na tego Pana bo było mi tak smutno jak go widziałam :( Kupiłam 2 pamiątki i wydałam 20 lir. Potem Pan mi zaczął mówić że ma chorobę Parkinsona. Że ona jest straszna, ale jakoś musi sobie dawać radę.
W innym sklepie jeden dziadzio dał mi turecką agrafkę i zawiesił sznurek który oznacza szczęście w miłości. I powiedział, że myśli, że w Turcji znajdę swoją miłość. Taa... jasne :D Także Panu się chyba jednak coś pomyliło :) Ale może w czymś innym będę mieć szczęście? 

A.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Turcja- post 1 :D


Post napisany tydzień po przylocie do Turcji. Z powodu baaaardzo wolnego Internetu i braku czasu nie mogłam dodać go wcześniej…. na dniach będzie bardziej aktualna relacja :) 

No to jestem już w Turcji!!! Od 6 dni :)
Wylot z Poznania miałam we wtorek o 18:35, a po 2,5h już byłam w Izmirze :) Lot spoko, tylko że oddałam swoje miejsce przy oknie małej dziewczynce i ostatecznie siedziałam przy przejściu przed kiblem i spać nie mogłam, bo cały czas mi trzaskali drzwiami :/
Po wylądowaniu poszłam do rezydentki. Ludzie sobie pojechali, a ja zostałam, żeby 2 razy zamieszania w hotelu nie robić. B. (druga z polskich animatorek) miała być dopiero 2 godziny później, więc poczekałam na lotnisku. Przy okazji pomogłam rezydentce przy transferach, bo się nie wyrabiała. Po północy (już w środę) wsiadłyśmy w autobus i pojechałyśmy do hotelu. O 1:30 weszłyśmy do hotelu (same), przedstawiamy się i mówimy, że jesteśmy nowymi animatorkami i że mamy tu mieszkać. Recepcjonista nie ogarnął i mówi, że nam się coś pomyliło, że to niemożliwe, itd. 
My już lekko przerażone, ale trzymamy się jednej wersji że na 100% tutaj. No to zadzwonił do kogoś i okazało się że mieszkamy 10 minut dalej, a pracować będziemy tutaj. Przyjechał po nas driver, podwiózł do innego hotelu (ale tego samego właściciela). Tam  boy hotelowy wziął nam walizki i zaniósł do pokoju :D (80kg bagażu :D)

Mieszkanie
Pokój mamy wspólny we dwie, na 9 piętrze, z własną łazienką. Mamy nawet drzwi balkonowe tylko... zamiast balkonu jest dach :D Ale to jest właśnie super :) Uwielbiam tam przesiadywać, ponieważ widok zapiera dech w piersiach. Na prawo rozciąga się morze, a na wprost miasto. Natomiast na lewo i wszędzie w oddali są góry. Niesamowity widok!!! Już wiem że będzie mi brakować tego widoku po powrocie gdy się będę budzić :( Oprócz tego mamy tv, szafe, i takie tam. 2 razy w tygodniu wynoszą nam śmieci, zmieniają pościel, sprzątają wszystko i wymieniają ręczniki. Fajnie, że same nie musimy tego robić, bo to zawsze zaoszczędzi nam czas :)  Z B. fajnie się dogadujemy i w pracy i w domu. mam nadzieje, że tak będzie do końca :)

Jedzenie
Jemy wszystko All inclusive :) Możemy brać co chcemy, kiedy chcemy, ile chcemy..... A jedzenie jest tutaj przepyszne.... kilka rodzajów mięska, kilkanaście sałatek, surówek, ryż, frytki, ziemniaki przyrządzane na 10000 sposobów, dodatki i .... dużo rodzajów pysznych ciast i świeżych owoców <3 
Tutaj zaczęłam lubić jeść :)

Ludzie
Ludzie tutaj są bardzo przyjaźni. Szczególnie team animacji hotelowy jest niesamowity. Sami Turcy(i jedna Rosjanka i jedna Niemka, ale mieszkają już długi czas w Turcji), ale tacy pozytywni:) Zawsze pomogą. Przyjdą, pogadają, zaczepią, ale tak sympatycznie, spytają czy wszystko ok., czy nic nie potrzebuje.... po prostu taaaacy kochani :) Już wiem że przez te ponad 3 miesiące się z nimi niesamowicie zżyje...
Jak wczoraj był mecz Euro: Polska- Czechy, to na mini disco pomalowali polskie flagi na policzkach :D Tylko biedna Melek narysowała na odwrót kolory, ale liczył się gest :D To było bardzo miłe z ich strony :) Dzięki nim nie tęsknie za znajomymi z Polski, bo wiem że będzie fajnie :) 
Kogo już znam (piszę żeby w przyszłości nie zapomnieć niiiiigdy o nich :D):
- Melek (Angel)- jej imię znaczy Anioł i jest prawdziwym aniołem. Zawsze pomoże, wode przyniesie, o wszystko zadba... sąsiadka z mini klubu. 
- Meg- pierwsze wrażenie zrobiła bardzo negatywne. Ale dzisiaj była spoko i pomogła mi z farbkami ^^ Koleżanka z mini klubu
-Feyyaz- AAA!!!!! Najbardziej kochany ze wszystkich!!!  Nie dość że super z charakteru to jeszcze jakiiiiiii przystojny <3<3<3 szok!!! i jaki wyrzeźbiony!!! ideał faceta, ale... (bo zawsze musi jakieś być ;:( ) jest niski.... pół głowy niższy ode mnie :( Również kolaga z mini klubu, tyle że on nie jest od dzieci tych małych, ale  od młodzieży.
- Mero- taaaaki chudy.... ale jest bardzo spoko :) śmieje się ze mnie zawsze jak tylko ma okazje :( :D:D:D:D  Jak się poznaliśmy to mi wkręcał, że jest z Jamajki (w sumie to tak wygląda. Taką szope na głowie ma :D)
- Tweety- na początku się go bałam. Ale jest też śmieszny. I jest bardzo dobrym aktorem. Na prawde.... szacun dla niego :) I kiedyś miał dziewczyne z Polski :D Kinge :D
- Micho- szef animacji. Bardzo spoko, tylko dziwne, bo jest już trochę starszy.... koło 40 ma na pewno... Ale młody duchem :) Dzisiaj przyłapałam go jak oglądał Kaczora Donalda w sali telewizyjnej :D:D:D:D się zmartwił biedaczek :D
- Iboo :D- jest też bardzo śmieszny:D Jest trochę starszy (koło 28 lat?) ale kochany:D Dzisiaj buziaka od niego dostałam:D ale takiego sympatycznego :) jest bardzo kochany, chociaż na początku też wydawał się straszny.... :D

Rodzice dzieci
hmm..... są różni. Ale jak na razie nie narzekam. Paweł z Kasią i Piotr z Agnieszką są najlepsi :D 
1. Kazali nam mówić do siebie na "Ty", więc miło :)
2. Wczoraj popołudniu dali nam wolne popołudnie, bo mieliśmy mieć tylko od nich 2 dzieci i powiedzieli że oni chcą animacje przy basenie. Więc siedzieliśmy z nimi przy basenie i sobie gadaliśmy :) Oni są nami zachwyceni, a my nimi. I jest super :D
3. Jak pierwszy raz przyszli do mini klubu to już byli pozytywni, bo powiedzieli że jak będą problemy to dzieci do kąta i będzie dobrze :D także nie są przewrażliwieni.

Inni rodzice natomiast są trochę... dziwni... Jedna Pani podeszła i pyta Nas, czemu te hotelowe animacje są takie słabe. My duże oczy i  w szoku, bo chłopaki tam się ładnie starają, żeby wszystko wyszło. Także zobaczymy co będzie dalej,

 xoxo
A. ;)

poniedziałek, 21 maja 2012

Monachium + turbulencje! (mini)



MONACHIUM!!!
było super :D V. miała komunie, dostała ode mnie Lilou + maskotke Schnappi. Podobało się :)
Z jednej strony wygrawerowany aniołek, z drugiej jej imie i data komunii :)
Od mojej mamy dostała laptopa ze wszystkimi możliwymi dodatkami (w tym torbą). Rozmowa podczas dawania (dzień przed komunią żeby zamieszania w restauracji nie robić...)
 Moja mama:
- V. bo ciocia tak myślała co Ci kupić i wymyśliła, że dostaniesz taką dobrą torbę... żebyś zawsze wszystkie ciuszki mogła spakować, i żeby długo z Tobą była...
V:
- yhym (niby ok., ale minka smutna :D)
MM:
- bo tak nie wiedziałam co Ci kupić, a taka torba Ci przez lata posłuży...

V. bierze torbę i...
- ale cieżka :D <na twarzy już mały banan>...

Potem zobaczyła że to laptop i była cała happy :D Za kulisami powiedziała że "jak ciocia mówiła że to torba to ja myślałam że ciocia tam tak duużo ciuszków włożyła :D 

Niedziela- bardzo mi się podobało w kościele... fajnie przeprowadzili wszystko :D (tak- MI się podobało W KOŚCIELE ^^). Potem restauracja. Bardzo ładna i z prawdziwym bawarskim jedzeniem :) Objadłam się że ohoho... dobry Indyk był :D i deser, i zupka, i przystawki... także polecam kuchnie bawarską- bardzo smaczna ^^
Po powrocie do domu spacer po górach (o 19 :D) + uciekanie przed wyimaginowanym niedźwiadkiem... O.o

Poniedziałek- góry, obiad, zakupy (piwo dla S. i coś słodkiego dla M. i K.) i do Monachim na samolot. Pogubiłam się na lotnisku :D Może nie tyle pogubiłam, co nie rozumiałam czemu nie mogę iść oddać bagażu tylko babka do mnie nawija łamanym angielsko podobnym czymś:/ Na szczęście D. pojechał ze mną i się dogadał po niemiecku w końcu z nią. Chodziło jej o to że sama muszę wydrukować sobie boarding card, i potem tylko dam bagaż... (ech, te wielkie lotniska... ) teraz już wiem o co chodzi, ale wcześniej nie do końca... :D dlatego- podróże kształcą ^^
Oddałam bagaż, i poszłam czekać na samolot. Jeszcze zakupy, chciałam złapać Wifi, ale mi kazali nr tel. podać:/ więc sobie podarowałam.

No i wszystko ładnie, pojechałam autobusem do samolotu z Chińczykami- biznesmenami:D którzy jak obaczyli stan samolotu (EuroLOT) to się przestraszyli i zdjęcia zaczeli robić... Tak jakby nie za dobrze się prezentował wśród pięknych, błyszczących samolotów Lufthansy :D

Ale... pilot Polak to przeżyjemy :D ale... przed Poznaniem przelatywaliśmy przez chmure i turbulencje!!! Tzn. trząść nie trząsło tak bardzo... tylko lekko. Gorzej że wszystko zaczęło mrugać i za oknami jakby światła od błyskawic ciągle... gdyby nie to "mryganie świateł"  to trzęścia (?? :D) samolotu by nie było tak bardzo czuć. Wtedy się przestraszyłam, ale teraz myślę że było fajnie :D


Jak przelecieliśmy przez chmurę to mym oczom ukazał się niesamowity widok- Poznań nocą (po 23) z góry... super :D jeszcze zrobiliśmy kółko nad miastem zanim wylądowaliśmy, więc było fajnie :D

xoxo,
A. ;)


wtorek, 17 kwietnia 2012

100 days in Turkey !!!

Znam swoje wakacyjne miejsce zamieszkania (w sumie już jakieś 3 tygodnie je znam, ale dopiero teraz naszła mnie ochota, żeby o tym napisać). Przez 100 dni (no dobra... tak na serio to 99, ale 100 ładniej wygląda :D ) będę przesiadywać w ***** hotelu i prowadzić animacje- głównie dla dzieci, ale nie tylko. Ogólnie jest tam wszystko (baseny, zjeżdżalnie, siłownia, sauny, spa, centrum zabaw dla dzieci, ...) i jest przeeeeeślicznie. Na początku byłam podłamana, że jednak nie jadę na Wyspy Kanaryjskie, ale:

PLUSY KANARÓW:
- język hiszpański 
- przystojni, młodzi hiszpanie 

PLUSY TURCJI:
- będę mogła bardziej szaleć, bo w Turcji jest taniej :)
- mogę się wybrać na porządny shopping, bo są tam różne markowe ciuchy i dodatki za pare euro :)
- będę mieszkać ok. 5 km od delfinarium w którym można pływać z delfinami!!! pływać z rekinami (tak, tego też spróbuję), z płaszczkami i w ogóle jest super. Dodatkowo można przez jeden dzień uczyć się tresowania delfina, ale kosztuje to 250 euro, więc nie wiem jeszcze czy z tego skorzystam...
- kursują statki do Grecji, więc myślę że na jeden dzień sobie kiedyś skoczę na jakąś wyspę :D
- duuużo do zwiedzania i zobaczenia w bliskiej okolicy
- hotel bezpośrednio przy plaży z prywatną plażą gdzie mają swoje banany, skutery, narty wodne, itd.
- poznałam dziewczynę z którą będę jechać (drugą animatorke) i (nie zapeszając) jest mega spoko tak więc szykują się niezapomniane wakacje!!!

Oczywiście nawet w ostatniej chwili może ulec jakaś zmiana i mnie dadzą gdzieś indziej, ale już raczej nie, bo wiza wypełniona i za dużo zamieszania będzie potem ze zmienianiem... :)



Komu nie mówię o tym, że jadę na ponad 3 miesiące do Turcji to reakcja jest taka sama:
1. Uważaj na Turków, oni sobie Ciebie rozkochają i potem nie oddadzą już, bo będziesz ich własnością!       
lub
2. Pojedziesz i Cię Araby porwą!
-.-'

1. FAKT
Turcy lubią europejki i nie trzeba ich w ogóle namawiać do jednonocnej przygody (czy też dłuższej). A że turcy do brzydkich nie należą, niejedno europejskie serce już im uległo.
Jako że 98% mieszkańców Turcji to muzułmanie, to podziękuję za jakikolwiek bliższy związek z turkami. Szanuje ich kulturę, ale ja nie mam zamiaru skończyć pozakrywana i siedzieć w domu. Dlatego nie ma się co obawiać że się w kimś "zakocham bez pamięci".
Mamo, tato i inni- mam nadzieję że ten argument wystarczająco Was uspokoi.

2. MIT
Turcja jest o wiele bezpieczniejsza niż Europa Zachodnia. Jak wszędzie trzeba uważać, wiadomo. Na kieszonkowców- szczególnie na bazarach, targach, i innych większych skupiskach ludzi. Ale np. zagrożenie terroryzmem ma mniejsze niż Polska :D Bardzo dokładnie kontrolują ruch lotniczy. Przez to że chcąc wjechać do Turcji trzeba wykupić wizę, to dokładnie wszystko sprawdzają. Trochę gorzej wygląda sytuacja przy granicy z Syrią, Irakiem czy Iranem, ale będę na zachodnim wybrzeżu, więc w tamte rejony mam daleko.

Także postaram się mimo ogromu pracy jaki tam będę mieć i wycieczek w każdej wolnej chwili pisać jak faktycznie wygląda życie tam :D No i potwierdzę lub nie informacje jakie napisałam powyżej, bo jak na razie są to wiadomości wzięte z Internetu, a nie z życia.



Wylot- 12.06.2012 !!!
xoxo
A.A.