9:30- pobudka
10:00- śniadanie (dla śpiochów)
10:30- 12:30-> zajęcia z dziećmi w mini klubie (przez pierwsze 3 tygodnie przychodziłyśmy na 10, bo tak nam powiedziano pierwszego dnia, więc małe nadgodziny wyrobiłyśmy -.-')
12:30- 13:00-> lunch time
13:00- 14:30-> próba do wieczornego show (+)
14:30- 17:30-> zajęcia z dziećmi w mini klubie
17:30- 19:30-> czas wolny (prysznic, spacer, sport wodny, kąpiel w basenie/ morzu, spanie)
19:30- 20:00-> obiad (mogłyśmy później też jeść, ale tak nam najlepiej pasowało)
20:00- 21:00-> odpoczynek po obiadku + dojście do hotelu gdzie pracowałyśmy na mini disco
21:00- 21:15-> przygotowanie do mini disco
21:15- 21:50-> mini disco time!
21:50- 22:00-> przygotowanie do show (+)
22:00-23:00-> show time! (+)
23:00- 00:00-> life music albo inne spotkanie przy snack barze (+)
00:00- 3/4 -> disco tour w mieście (+)-> tylko we wtorek, piątek i niedziele
Tak wygląda plan dnia animatora :) Tam gdzie jest (+) to były zajęcia dodatkowe których nie musiałam robić, ale chciałam. Nie były one moimi obowiązkami. Też nie zawsze je robiłam. Tylko jak mnie potrzebowali. Chociaż na próby zawsze przychodziłam. A show jak nie brałam udziału to siedziałam na widowni.
Spędziłam niesamowite wakacje. Pracy było dużo, ale takiej pozytywnej. Jak komuś nie podpasuje ten tryb życia to tę pracę znienawidzi. Nie jest ona dla każdego. Albo się ją kocha, albo nienawidzi. Ja ją zdecydowanie pokochałam :)
Jednak we wszystkim miałam bardzo dużo szczęścia. Miałam super warunki mieszkalne. Profesjonalny, ale przyjacielski team animacyjny. Dobrze dobraną partnerkę animacyjną.W obu hotelach panowała niesamowita atmosfera (i w tym w którym mieszkałam i w tym w którym pracowałam). Nawiązałam przyjaźnie zarówno z gośćmi (nie tylko z Polski), jak i z pracownikami (animatorzy, fotografowie, kelnerzy, barmani (tata Semi<3), menagerowie, i inni) Trudno było to zostawić. Szczególnie z wizją, że nigdy więcej ich nie zobaczę.
Historyjka z ostatniego dnia w Turcji-> podczas lunchu (siedzieliśmy teamem razem) wzięłam ryż z jogurtem naturalnym. Pomieszałam, powrzucałam winogrona i chciałam gruszkę pokroić i też wrzucić, ale tu się pojawił problem. Miałam tępy nóż i się strasznie się z nią męczyłam. Naprzeciwko mnie siedział Micho. Popatrzył na mnie jak 'tata', wziął gruszkę i mi ją pokroił na ryż. Patrzyłam na to i już mi oczy łzawiły. Pamiętam jak powiedziano nam na początku, że Micho to jest dla wszystkich w teamie jak tata. Nigdy nie spytałam, ale wydaje mi się że on nie ma dzieci, a jako szef animacji wszystkich nas jak swoje dzieci traktował.
| taki miałyśmy widok z "balkonu" <3 |
| Wyprawa po okolicy |
| Mili park- pan (podpity) goniący dzika -.-' |
| Mili park- ostatnia plaża (najczystsza, najładniejsza i najmniej tłoczna) |
| Efez- Biblioteka Celsusa |
| Przy domku Maryi- miejsce gdzie każdy pisze o co prosi. Ja nic nie napisałam. Ale pomyślałam ;) |
| Izmir! (Tak- turcy bardzo kochają swój kraj. Niemalże jak Amerykanie. Wszędzie wieszają flagi i obrazy/ rzeźby Ataturka) |
| Pomnik Ataturka w Kusadasi. Normalnie nie jest taki... "ozdobiony". Zdjęcie zrobione 30.08, czyli w Dzień Zwycięstwa nad Grekami |
| Ponownie Kusadasi 30.08. normalnie tyle małych flag tu nie wisi. |
Część II jutro
A.
