W Mikołajkową sobotę (06.12) wybrałam się do Niemiec do parku księcia Pucklera w Branitz, fabryki czekolady w Hornow i na Jarmark Bożonarodzeniowy w Cottbus.
Miejsca te znajdują bardzo blisko siebie, a dojazd tam z Poznania zajmuje 3 - 3,5 godziny.
Park księcia Pucklera w Branitz
Bardzo piękne miejsce, ale raczej nie w środku jesieni i w zimie. Dużo prac renowacyjnych i kwiatów, które żyją tylko na wiosnę i w lecie. Park jest otwarty dla wszystkich, więc sporo osób biega, spaceruje z psami lub kijkami. Wejście jest bezpłatne. Do dworku, który znajduje się w parku można wejść nie tylko w dni, kiedy odbywają się tam jakieś wystawy. Nie byłam w środku, więc niestety nie wiem, czy wstęp jest darmowy, ale jeżeli jest płatny, to zapewne jest to opłata symboliczna.
Tym co było dla mnie najbardziej interesujące to historia życia Pucklera, o której trochę można poczytać
tutaj. Prowadził dość... kochliwy tryb życia, potrafiąc od pań swego serca dostać całkiem spore majątki.
 |
Wewnątrz tej piramidy pochowany jest Puckler Fot. źródło własne |
 |
| Fot. źródło własne |
Fabryka czekolady "Felicitas" w Hornow
Myślałam, że będzie to najlepszy punkt wycieczki, ale trochę się przeliczyłam. Jadąc tam liczyłam, że będzie tak jak jak w fabryce czekolady Willy Wonka, czyli o tak:
 |
| Żródło: Internet |
Czekolada tryskająca z każdej strony, czekoladowe rzeki zakręcony przewodnik. Oczywiście teraz wyolbrzymiam, ale spodziewałam się czegoś więcej. Było ok. Czysto, zadbano o szczegóły i ładny wystrój, ale... po prostu było ok. i nic więcej.
Pierwszą częścią wizyty w fabryce było obejrzenie filmu (ok.10 min.) o fabryce, jej założycielach (rodzinie z Belgii) i procesie powstania czekolady. Film był z polskim lektorem.
 |
Panie przy wejściu częstowały kawałkiem czekolady oraz filiżanką gorącej czekolady Fot. źródło własne |
 |
Film Fot. źródło własne |
 |
Po filmie każdy dostał czekoladowego ogórka (zanim nie ugryzłam to serio się wkręciłam, że tam ogórek jest w środku!) i jeszcze jeden kawałek czekolady Fot. źródło własne |
 |
Kawiarnia w fabryce Fot. źródło własne |
 |
Kawiarnia w fabryce Fot. źródło własne |
 |
Jadąc tam liczyłam, że też tak będzie można sobie coś zrobić z czekolady. niestety- nie dla wszystkich takie atrakcje :( Fot. źródło własne |
 |
Urocza była :) Fot. źródło własne |
 |
Słoiczek z czekoladą- 5 euro. Fot. źródło własne |
 |
Sklep ze słodyczami z fabryki Fot. źródło własne |
 |
Sklep ze słodyczami z fabryki Fot. źródło własne |
 |
"felicitas chocolatier" Fot. źródło własne |
 |
Budynek był zadbany, ale zupełnie nie przypominał fabryki Willy Wonki Fot. źródło własne |
Na koniec widząc te piękne produkcje w sklepie kupiłam dość sporo czekolad i figurek z czekolady, które później powrzucałam do prezentów 24.12 :)
Cottbus i Jarmark Bożonarodzeniowy
Ostatnim punktem tego dnia było zwiedzanie miasta Cottbus (zwanym też "Chociebuż") i Jarmarku Bożonarodzeniowego odbywającego się tam.
 |
| Fot. źródło własne |
 |
Figurka pocztyliona po wypadku :D Fot. źródło własne |
 |
Diabelski młyn! Oczywiście byłam tam ;) Fot. źródło własne |
 |
| Fot. źródło własne |
 |
| Fot. źródło własne |
 |
| Fot. źródło własne |
 |
Pocztylion, który grał kolędy i w naprawdę fajny sposób opowiadało Cottbus Fot. źródło własne\ |
 |
Stary tramwaj-tylko na specjalne okazje Fot. źródło własne |
Pocztylion? Super człowiek!
Jarmark? Bez szału. Bardzo dużo budek z jedzeniem i tylko pare straganików z rzeczami z drewna. Ale miła atmosfera panowała :)
Diabelski młyn? Kupuje bilet po niemiecku- Pani mi odpowiada po polsku. W ogóle, jako że to teren przygraniczny to bardzo dużo polaków tam pracuje.
A.